Perypetie „potwornej” Michasi

Obrazek artykułu
Michasia to przeurocza siedmiolatka. Niestety bywa bardzo niegrzeczna. Czy przyjaciel kot zdoła ją zmienić?

Kochający rodzice zawsze starają się spełniać marzenia swych dzieci. Zrobić wszystko, by malec dorastał w poczuciu miłości i akceptacji. Oczywiście nie sposób ziścić każdej zachcianki. Niektórych może nawet nie warto spełniać.


W przypadku jedynaków sprawa zdaje się wyjątkowo skomplikowana. Dziecko dorastające w przekonaniu o swej wyjątkowości może zacząć sprawiać problemy. Od zdroworozsądkowego zaspakajania większych i mniejszych potrzeb do rozpieszczania, dzieli jedynie mały krok. Skąd wiedzieć, że już przekroczyliśmy granicę bezpieczeństwa?


„Ponieważ nie mam rodzeństwa i ponieważ, od kiedy pamiętam, rodzicie gorliwie odgrywają rolę zachwyconej publiczności, nie pozostało mi nic innego, jak tylko wejść na scenę, samemu zająć ją całą i czarować szeroką publiczność. Tak więc począwszy już od trzeciego albo czwartego roku życia, jeśli nie jeszcze wcześniej, jestem monodramem. Teatrem jednego aktora. Nieustannym przedstawieniem. Samotną gwiazdą, która musi cały czas improwizować, fascynować, wzruszać, zadziwiać i bez ustanku bawić widownię. Od świtu do zmroku jestem zmuszony ciągle wybijać się na pierwszy plan”. Amos Oz – Opowieść o miłości i mroku.


Opowieść o perypetiach „potwornej” Michasi może zwrócić naszą uwagę na problemy, których do tej pory nie dostrzegaliśmy.



Opowieść o perypetiach siedmioletniej dziewczynki
http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/opowiesc-o-perypetiach-siedmioletniej-dziewczynki



Niebieskooka siedmiolatka wygląda jak aniołek. Niestety jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Najpewniej jest tak dlatego, że zawsze stała w centrum zainteresowania. Jej zachowanie staje się coraz trudniejsze do zniesienia. Może jednak wszystko uda się jeszcze naprawić?

 

Michasia miała siedem lat, blond włoski i duże, niebieskie oczka. Wyglądała niewinnie, niczym aniołek. Nie miała ani brata, ani siostry. Była jedynaczką. Rozpieszczoną jedynaczką. Zawsze musiało być tak, jak chciała dziewczynka. Zwłaszcza w domu. Rodzice ustępowali jej na każdym kroku. Dziadkowie również. Co prawda wkrótce miało się to zmienić, ale na razie była i liczyła się tylko Ona.


A „Ona” nie liczyła się z nikim i z niczym. W szkole przyprawiała o ból głowy wszystkich nauczycieli. Panie woźne też. Lubiła zwierzęta. Niestety nie tak, jak się lubi zwierzęta. Lubiła im dokuczać. Nikt jej nie mówił, że tak nie wolno.

]

Przecież to była Michasia, a Michasia mogła wszystko”.

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy