Recenzje

Wszyscy jesteśmy potrzebni - recenzja

Lepszy wróbel w garści niż cukierek dla konia. Och, plotę trzy po trzy... Kupiłam kota w worku, a ten miauczeniem, och znowu nie to miało być...
Ćwierkam, tfu, mówię, co mi ślina na język przyniesie. Choć co może przynieść? Co najmniej posmak czekoladki, bo tak właśnie smakuje książka autorstwa Małgosi Urszuli Laski, „Wszyscy jesteśmy potrzebni”. Smakuje wybornie. I nie jest to ani kot w worku, ani wróbel w marnej garści złapany dla frajdy samego łapania. Ta książka to perełka tak mała, jak igła w stogu siana. To niebywała przygoda zwierząt leśnych, a raczej ich mieszanki, którzy budzą się z zimowego snu i co widzą? Oto ich dom ...

Mistrzowski styl Stephena Kinga

Czy można zatracić się w trójkącie, który tworzą zamknięta na kłódkę szopa Howarda Bowditcha, stary pies Radar i nastolatek Charlie Reade? Czy powieść z pogranicza metafizyki może dziś zaciekawić? I w ogóle, czy Stephen King nie jest już przereklamowany? Czy nie czas na zasłużoną emeryturę i wycofanie z rynku wydawniczego?NIE, NIE!
Stephen King z każdą powieścią udowadnia swój mistrzowski styl. Udowadnia pisarski kunszt. Z każdą kolejną publikacją zaskakuje i fascynuje jednocześnie. To mistrz wyobraźni, budowania fabuły i skrzętnego wodzenia czytelnika za nos. Jednak Kinga albo się kocha, albo nie lubi. Albo czyta się wszystko jego pióra, albo nie sięga się po nic. Dla mnie żaden inny pisarz nie ma takiego fachu, jak właśnie King. Wszystko, co mogłoby zakrawać na trywialność, u niego idealnie współgra. I ...

Tylko wróć - recenzja książki

Był ogromny, kosmaty. Odwłok miał metalicznie błękitny z dziwnym żółtawym wzorem. Odnóża niebieskie z żółtymi plamkami, które mieniły się jak małe neonki. Główka była ciemniejsza z widocznymi szczękoczułkami... Zastanawiasz się kto to?
Czyżby bohater książki Małgorzaty Urszuli Laski „Tylko wróć!”? Po części tak, gdyż to postać, która tak szybko, jak się zjawia, tak szybko znika. I to dosłownie. To pająk, którego spotkanie w piwnicy nie przyniosło nic dobrego. Oj, nie jeden raz żałował Adrian, że nie zakończył jego żywota. Oj, jakże często sam sobie zarzucał głupotę. Tak to jest, gdy człowiek ma dobre serce. A Adrian ma. Ulitował się, bo widok egzotycznego owada wzbudził w nim ciekawość. Tym bardziej, że rozumiał jego mowę, co ...

Po „Ocalonej z Auschwitz” zaniemówisz na długo

„(...) Że też człowiek nie potrafi zaklinać przyszłości w kolorowych barwach, tylko maluje sobie ponure, apokaliptyczne obrazy”. Człowiek łapie strzępy nadziei, szuka pocieszenia w oczach innych, stara się trwać w wierze, która z dnia na dzień marnieje, bo jaki jest ten Bóg, który na to wszystko pozwolił? „(...) Przecież ta szatańska wojna nie może trwać w nieskończoność”.
I choć wiesz, że się kiedyś skończy, jak wszystko w życiu, to i tak nie spływa na ciebie siła. Nic nie czujesz. Nic... Ludzie stają się bezwzględni, nawet w obozie koncentracyjnym. Tu nie ma zasad, bo każdy walczy o siebie i o swoje życie. I nie można mieć do nikogo pretensji. Głowę zajmują rojenia o wolności, powrocie do domu, do dawnego życia, do dawnego siebie. Ta nadzieja, choć złudna i ulotna, to jednak stanowi jasny punkt, którego człowiek się chwyta. „Aby żyć mógł jeden, drugi ...

„Kuchnie świata...” - niewiarygodny przewodnik po zdrowiu

Kuchnie świata? Już na początku zadajesz sobie pytanie podlane sosem wątpliwości w podtekście. Kuchnie świata w domu? I na dodatek w jednej książce? To raczej niemożliwe. Kojarzysz kuchnie z różnych miejsc i zakątków, z miast i małych wiosek, czy domów, w których jadłeś i coś ci podszeptuje, że do opisania kuchni świata trzeba by było co najmniej kilku tomów tworzących całość.
Azja, Ameryka, czy Europa, a do tego podział i odrębne państwa i rejony. W jednej książce wszystkie smaki świata? Nie możliwe, mówisz niekontrolowanie postukując łyżką o blat stołu kuchennego. Ale... Niemożliwe istnieje przecież po to, by stać się MOŻLIWE. „Kuchnie świata...” to niewiarygodny przewodnik po zdrowiu (bazuje w głównej mierze na insulino odporności) i świecie smaków. To kompendium wiedzy o człowieku, jego stylu życia, nawykach, schorzeniach i jedzeniu właśnie. To mapa pachnąca ...

Batman. Zabójczy żart Batman. Zabójczy żart - recenzja

Czy chorobę dwubiegunową można namalować? Czy można ją w ogóle uchwycić w rysunku, przygwoździć obrazem, kreską, czy kolorem? Zastanawiasz się jeszcze przed otwarciem tego komiksu. Joker – postać intrygująca i wielo-twarzowa, hybryda osobowości. Czy chorobę głowy można nakreślić? Otwierasz, zaczynasz czytać i przekonujesz się, że można i to w sposób bardzo profesjonalny – posługując się komiksem. Tej sztuki dokonali Alan Moore i Brian Bolland w „Batmanie”.
Można nie znać postaci Jokera, każdy przecież szybciej kojarzy Batmana, Człowieka Nietoperza. Każda z części ekranizacji tej postaci komiksowej odkrywa kolejną, nieznaną dotychczas twarz Jokera, zachowanie, czy upodobanie. Widzowie nie znają prawdy o Jokerze, a co dopiero czytający komiks. Co nowa odsłona przygód tego duetu, to nowy Joker, bardziej zatrważający, bardziej odrażający lub wręcz wycofany w maniakalnej chorobie umysłowej. To tajemnicza, intrygująca postać, która stale ewoluuje ...

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy - Sylwia Cegieła
Sklep internetowy TylkoRelaks.pl
CoCzytamy.pl