"To powieść głównie dla kobiet" - wywiad z LidiąTasarz

Obrazek artykułu
Rozmowa z Lidią Tasarz na temat powieści „Cząstka pomarańczy” ujawniła wiele szczegółów dotyczących książki. Jest pewne, że to ciepła, pogodna opowieść o miłości, przyjaźni, życiowych wyborach i niezwykłych ludziach…

„Cząstka pomarańczy” zaintryguje wielu czytelników. Fakt, że tłem tej obyczajowej powieści stała się Saga Zmierzch rozbudza ciekawość. Książka początkowo powstająca jako „fantic” owej Sagi szybko rozrosła się i stała zupełnie „samodzielna” opowieścią.


To idealna powieść na długie jesienne i zimowe wieczory. Ciepła, pogodna opowieść o miłości, przyjaźni, życiowych wyborach i niezwykłych ludziach. Nie można także nie wspomnieć, że „Cząstka pomarańczy” to powieść głównie dla kobiet w każdym wieku. Panowie mogą natomiast liczyć, że w książce znajdą „coś”, co pozwoli im lepiej zrozumieć panie.


Pani Lidio, dosłownie za moment ukaże się Pani powieść „Cząstka pomarańczy”. Ponieważ to Pani kolejna publikacja na początek warto zapytać, czy pisało się ją „łatwiej” od poprzedniej? Podobno literackie doświadczenie potrafi dużo ułatwić.


Paradoksalnie, to „Cząstka pomarańczy” jest tą pierwszą, napisaną już jakiś czas temu, ale jako druga doczekała się wydania książkowego. Tak więc pod tym kątem bardziej należałoby się przyjrzeć „Nici Ariadny”. Ponieważ są to zupełnie inne pod każdym względem książki, trudno mi tu cokolwiek powiedzieć. Z którą było „łatwiej”? To po prostu dwie zupełnie różne książki, inne emocje towarzyszyły ich pisaniu.


Pani poprzednia książka, „Nić Ariadny” to pełna zaskoczeń opowieść o poszukiwaniu prawdy i własnej tożsamości. Główna bohaterka musiała się bowiem mierzyć z amnezją. Czy tym razem będzie równie ekscytująco, a nawet momentami niebezpiecznie, czy wręcz przeciwnie, będzie łagodnie i lekko?


„Cząstka pomarańczy”, w przeciwieństwie do „Nici Ariadny”, jest powieścią obyczajową, a nie thrillerem. Jednak nie jest pozbawiona momentów trudnych, czasem wręcz dramatycznych. Jednak w całokształcie na pewno jest łagodniejsza, spokojna i zdecydowanie lżejsza. To powieść o miłości. Tej pierwszej, delikatnej, czułej i spełnionej. To także powieść o życiowych wyborach, jakich dokonać musi Maja, główna bohaterka, która znalazła się nagle w zupełnie jej obcym świecie. Wyborach, które zadecydują o całym jej dalszym życiu.


„Cząstka pomarańczy” to bardzo apetyczny tytuł. Z pewnością nie jest to jednak książka kulinarna. Z jaką tematyką przyjdzie więc zetknąć się czytelnikom?


Zdecydowanie to nie jest książka kucharska ani nie traktuje o kulinariach, chociaż Maja w pewnym momencie przygotowuje staropolskie zrazy dla ukochanego. Jak już wspomniałam, to książka o miłości i życiowych wyborach. Maja jest nastolatką, która, jak każdy w jej wieku ma marzenia i plany na przyszłość. Jednak w pewnym momencie los dał Mai niesamowity prezent, o jakim nawet nie śmiała marzyć. Ale ten prezent od życia nie zawsze jest miły, a czasem wręcz kłopotliwy. Oprócz poznania smaku wielkiej i pięknej miłości, o którą będzie też musiała zawalczyć, Maja niesamowitym zrządzeniem losu trafia do świata show-biznesu i to w samym sercu Fabryki Snów – w Hollywood. A tam, bohaterka będzie musiała się zmierzyć z blaskami i cieniami bycia gwiazdą oraz pracy i życia wśród gwiazd i celebrytów.  


Dzięki poprzedniej publikacji wiemy już, że doskonale potrafi Pani budować napięcie i poruszać emocje. Z istniejących opisów wynika, że „Cząstka pomarańczy” to opowieść o miłości, delikatnej i czystej, o procesie dorastania i życiowych wyborach. Czy tak właśnie jest i czy to najważniejsze wątki powieści?


Tak, jak już wspomniałam, miłość, ale i przyjaźń, to bardzo ważne wątki powieści, ale nie jedyne. Osiemnastoletnia Maja trafia do świata show-biznesu, a dokładniej – do świata filmu. Zwykła, niepozorna nastolatka z Torunia, uczennica klasy maturalnej, dostaje rolę w filmie, który powstaje na podstawie światowego bestsellera. Jak tam trafiła? Jak sobie poradzi? Czy podejmie właściwe decyzje? Czy przysłowiowa woda sodowa nie uderzy jej do głowy? A może, po prostu, nie poradzi sobie w tym pełnym pułapek i pokus świecie? To tylko część pytań, na które – razem z Mają – będziemy szukać odpowiedzi.


To niezwykłe, ale podobno „Cząstka pomarańczy” to współczesna opowieść o Kopciuszku, zainspirowana Sagą Zmierzch Stephanie Meyer i na motywach filmu Twilight Saga. Czy może Pani zdradzić nieco więcej? Może wyjaśni, które motywy stały się dla Pani najbardziej inspirujące?


Można chyba rzeczywiście powiedzieć, że „Cząstka pomarańczy” ma w sobie coś z baśni o Kopciuszku, ale i o brzydkim kaczątku. Możemy zobaczyć, jak taka sobie normalna, zwyczajna dziewczyna, jakich dookoła tysiące, zmienia się, dorasta, dojrzewa i pięknieje. Jak zmienia się wewnętrznie i zewnętrznie. Inspiracją do powstania „Cząstki pomarańczy” była rzeczywiście Saga Zmierzch. Zarówno książki, jak i powstała na ich podstawie filmowa Saga. Ale – od razu mówię – nie mamy tutaj żadnych wampirów i wilkołaków. Nic z tych rzeczy. To zupełnie nie te klimaty. To opowieść o niezwykłych ludziach, którzy – jak się okazuje – mają też czasem całkiem zwykłe i codzienne problemy. Żeby za wiele nie zdradzić, powiem tylko, że pewnego dnia Maja trafia na plan filmowy powstającego właśnie filmu. I odegra tam niebagatelną rolę. Saga Zmierzch jest tylko tłem, pretekstem do pokazania, jak wygląda praca na planie filmowym, jak kształtują się relacje między bardzo różnymi ludźmi, jak wiele znaczy przyjaźń, miłość i wsparcie ukochanej osoby. Razem z Mają kroczymy po czerwonym dywanie i pozujemy „na ściankach”, stajemy oko w oko z psychofanem i musimy zmierzyć się z hejtem w sieci. Poznajemy smak pierwszej i wszechogarniającej miłości i siłę przyjaźni.     


Pani Lidio, a czy to prawda, że początkowo „Cząstka pomarańczy” powstawała jako tzw. fanfic „Sagi Zmierzch” i we fragmentach ukazywała się w Internecie na blogu?


Tak. Takie właśnie były początki „Cząstki pomarańczy”. Zaczęła powstawać jako fanfic na blogu. Przybywały coraz to nowe fragmenty, aż okazało się, że zupełnie niepostrzeżenie „Cząstka…” bardzo się rozrosła.


Proszę także zdradzić, czy istotnie, początkowy "fanfic" Sagi Zmierzch, czyli „Cząstka pomarańczy”, daleko wykroczył poza ramy typowego fanfiction i ostatecznie stał się samodzielną powieścią, która niedługo trafi do czytelników?


Istotnie, „Cząstka pomarańczy” w pewnym momencie przestała być już typowym fanfickiem Sagi Zmierzch i zaczęła żyć swoim życiem. W pewnym momencie okazało się , że rozrosła się do rozmiarów całkiem pokaźnej powieści.


„Cząstka pomarańczy” na pewno spodoba się dawnym i obecnym fankom Sagi Zmierzch, czy miłośniczkom historii wzorowanych na losach bajkowego kopciuszka. A, czy fanki „typowej”, kobiecej literatury także będą zadowolone?


Oj, taką mam nadzieję. Jak wspomniałam, Saga Zmierzch jest tylko tłem. Bardzo istotnym, ale jednak tłem do wydarzeń, w centrum, których znalazła się Maja, główna bohaterka. Fanki Sagi na pewno znajdą tu wspomnienia swojej ukochanej serii książkowej czy filmowej, znajdą nawet swoich ukochanych bohaterów,  ale ci, którzy Sagi nie znają, w „Cząstce pomarańczy” odnajdą po prostu opowieść o miłości i o życiu. Nigdy nie lubiłam określenia „literatura kobieca” , ale jednak coś w tym jest, bo „Cząstka …”  jest zdecydowanie powieścią głównie dla kobiet. Bardzo bym chciała, by każda kobieta, każda dziewczyna, niezależnie od wieku, znalazła w niej coś dla siebie. A może nawet uda jej się odnaleźć tam taką swoją „cząstkę pomarańczy”, cząstkę siebie? Co wcale nie znaczy, że panowie nie znajdą w „Cząstce …” nic dla siebie. Wierzę, że znajdą – choćby coś, co pozwoli im lepiej zrozumieć kobiety. Dlatego bardzo bym chciała, by i panowie sięgnęli po „Cząstkę pomarańczy”.   


Warto także zapytać, jak chciałaby Pani zachęcić czytelników do lektury?


„Cząstka pomarańczy” to idealna powieść na długie jesienne i zimowe wieczory. Nie tylko dlatego, że jest to dość pokaźna książka.  To po prostu ciepła, pogodna opowieść o miłości, przyjaźni, pierwszych doświadczeniach w dorosłym świecie. Na dodatek umieszczona w krainie marzeń – wśród filmowych gwiazd, w sercu Hollywood, ale i w Toruniu, w Zakopanem, na Krecie i na Maui. I wbrew pozorom to nie tylko słodka aż do mdłości opowieść. Nic z tego. Mamy tu także niespodziewane zwroty akcji i trudne, wręcz dramatyczne sytuacje. Co więcej. Oprócz postaci fikcyjnych mamy tutaj także prawdziwe osoby, których pierwowzory są jak najbardziej z realnego świata. Pozdrawiam tu Izę i Natalię.


Kończąc należy podziękować za udzielone odpowiedzi i zapytać, czego oprócz popularności „Cząstki pomarańczy” można Pani życzyć?


Siły i zdrowia, żeby udało mi się zapisać te wszystkie pomysły, które mi kiełkują w głowie. A trochę ich jest. Niedługo, za miesiąc ukaże się trzecia moja powieść – „Bez wyjścia”. To kontynuacja, druga część „Nici Ariadny”, czyli powrót do bardziej mrocznego świata. To kolejny thriller z wątkami sensacyjnymi. Bardzo bym chciała, by i ona zainteresowała Czytelników i by po nią także sięgnęli.


 Dziękuję bardzo za miłą rozmowę  i mam nadzieję, że kolejny rok przyniesie kolejną książkę. Dziękuję.

 

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku