Opinie o książce: "Farmaceuta z Auschwitz"

Okładka
Kiedy przeciętny człowiek staje się oprawcą… Przejmujący reportaż historyczny o Victorze Capesiusie, uprzejmym przedstawicielu farmaceutycznym, który po wcieleniu do SS z czasem stał się głównym aptekarzem w Auschwitz. Opowieść o człowieku, który z obojętnością przeprowadzał selekcje nowo przybyłych więźniów, odmawiał wydawania chorym potrzebnych im leków i rozdzielał cyklon B używany w komorach gazowych – gromadząc przy tym fortunę ze zrabowanych kosztowności i wyrwanych złotych zębów. Po wojnie konsekwentnie wypierał się swoich zbrodni, próbował manipulować świadkami w czasie procesów i śmiał się w twarz ofiarom. W więzieniu spędził...

Opinia

To pozycja, którą trzeba przeczytać, o której nigdy nie można zapomnieć

Awatar użytkownika
Monika Urban



Chociaż temat jest przygnębiający, historyczne, humanitarne i prawne aspekty książki sprawiają, że warto ją przeczytać. To dobrze opowiedziana historia i prosta narracja zawiera w sobie głębsze i ważniejsze przesłanie. Posner przypomina nam wyraźnie, jak Stany Zjednoczone i Niemcy starały się zamieść nazistowskie okrucieństwa pod dywan tuż po wojnie i jak aktywnie działały, aby zapewnić, że odpowiedzialne osoby i korporacje nie zostaną ukarane. IG Farben i jego spółka Bayer, dla której Capesius pracował przed wojną pomagała nazistom na niezliczone sposoby, za co nigdy jej właściciele nie byli odpowiedzialni za swoje działania. W pośpiechu, aby przywrócić działalność Niemiec i skupić uwagę na komunizmie, zarówno USA, jak i Niemcy, zamiast karać takich, jak Capesius, odpowiedzialnych za zabijanie milionów Żydów i innych, prawie wszystkie korporacyjne i prawne elity, które bezpośrednio pomagały lub brały udział, zostały ponownie włączone do niemieckiej klasy rządzącej.

Książka ta powinna zdecydowanie znaleźć się na liście czytelniczej wszystkich osób zainteresowanych Holokaustem. To pozycja, którą trzeba przeczytać, o której nigdy nie można zapomnieć. Polecam tym, którzy interesują się historią i osobami zaangażowanymi w tę straszną zbrodnię jakiej dokonano na przerażającej liczbie niewinnych osób, by nigdy nie odeszła w niepamięć.


25 czerwiec 2019 21:50

Opinia

Awatar użytkownika
DO_DZIEŁA
(anonimowy)

(...) Książka Posner jest pierwszym reportażem poświęconym Victorowi Capesiusowi (1907 – 1985), Niemcowi z Siedmiogrodu, farmaceucie z wykształcenia, który do czasu wcielenia w szeregi SS pracował jako przedstawiciel rumuńskiego oddziału niemieckich przedsiębiorstw IG Farben i Bayer. „Wujek aptekarz” – tak na niego mówiono. Mąż pół-Żydówki, ojciec trzech córek, uprzejmy i pomocny pracownik, który zna się na swoim fachu. Po wcieleniu do SS Capesius w krótkim czasie został głównym aptekarzem w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Oficjalnie jego zadania miały ograniczać się do sprawowania nadzoru nad magazynem leków i wydawania ich chorym. Już tutaj spotykamy się z pierwszym zafałszowaniem „zasług” aptekarza: zakazywał on bowiem wydawać medykamenty więźniom. Jego kompetencje sięgały jednak o wiele dalej: Capesius brał udział w eksperymentach medycznych, którym poddawane były kobiety i dzieci oraz rozdysponowywał cyklon B służący jako narzędzie śmierci wykorzystywane w komorach gazowych. Był także tym, którzy brał udział w selekcjach nowoprzybyłych więźniów w Brzezince, bez mrugnięcia okiem rozdzielając rodziny i skazując na śmierć także tych, których z racji zawodowych czy prywatnych poznał przed wojną. Po zabawie w Boga polegającej na decydowaniu o życiu lub śmierci więźniów, plądrował pozostawione przez nich na rampie dobytki. Dość powiedzieć, że łupy zgromadzone w Auschwitz (przede wszystkim złote plomby pośmiertnie wyrywane ofiarom) pozwoliły mu na otwarcie w 1950 roku własnej apteki, a dwa lata później salonu piękności, którego motto – o ironio! – brzmiało: „Bądź piękna, oddając się Capesiusowi pod opiekę”.

Opis wojennych poczynań Capesiusa stanowi około jednej trzeciej objętości książki. Zdawałoby się, że po przebrnięciu przez przerażające relacje obozowych zbrodni czytelnik będzie mógł odetchnąć. Że całe zło już się dokonało i dalsza lektura będzie emocjonalnie lżejsza. Niestety. Posner szczegółowo opisuje niełatwe w realizacji i, trudno powiedzieć, czy udane, próby rozliczania Capesiusa z krwi, jaką miał na rękach. Kiedy wreszcie Farmaceuta staje przed sądem, konsekwentnie wypiera się udziału w masowej zagładzie. Nie tylko kłamie, ale także drwi sobie z relacji świadków i podważa przytaczane dowody, do końca okazując pogardę swoim ofiarom. W zasądzonym w 1965 roku wyroku Capesiusa uznano za „współwinnego zabójstwa” i skazano go na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności. Z więzienia wychodzi po dwóch i pół roku, do niemieckiej miejscowości, w której mieszkał przed aresztowaniem, wraca jako bohater. Tam też dożywa późnej starości. W tym kontekście Farmaceuta z Auschwitz obrazuje nieudolność, ale także niechęć do konsekwentnego rozliczenia zbrodni nazistowskich (Posner wykazuje szereg powodów, dla których wielu oprawców nie odpowiedziało za popełnione zbrodnie, wymienić można np. sądzenie oskarżonych przez sędziów pełniących swoje urzędy także w czasach Trzeciej Rzeszy czy wymazanie stosowanych przez aliantów kategorii zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych powojennych popełnionych w związku z ludobójstwem z katalogu przestępstw). Wręcz kuriozalny jest fakt, iż postawienie Capesiusa przed sądem kilkanaście lat po zakończeniu wojny było możliwe właściwie dzięki jednemu człowiekowi – Franzowi Bauerowi, prawnikowi, który przez krótki czas przebywał w obozie w Auschwitz i całe późniejsze życie poświęcił ściganiu obozowych katów.

Historia zwyczajnego zbrodniarza – taki podtytuł to niemal bezpośrednie odwołanie d0 tezy o banalności zła wysnutej przez niemiecką filozofkę, Hannę Arendt. Już relacjonowany przez Posner proces, w którym Capesius siedział na ławie oskarżonych, budzi skojarzenia z reportażem sądowym Eichmannem w Jerozolimie. Teksty te łączy jednak głębsze pokrewieństwo. U Posner powraca bowiem pytanie postawione przez Arendt: Unde malum? Skąd zło? Dlaczego czynią je ci, którzy dotąd zachowywali się „normalnie”? W pewnym sensie Eichmann i Capesius są sobie podobni – obaj jako zwyczajni mężczyźni zaangażowali się w zbrodnię ludobójstwa. Zło jest dlatego banalne, że można go nie dostrzegać, można o nim nie myśleć, można je mnożyć w nieskończoność, koncentrując uwagę na czymś innym – odpowiada Arendt. Dla niemieckiej filozofki zło wynika z bezmyślności, z braku zadawania pytań i nie zastanawiania się nad konsekwencjami wykonywania zleconych działań. Takie zbrodnie, dokonywane przez wzorowych sąsiadów i bezlitosnych oprawców w jednej osobie budzą chyba największą trwogę.

Tricia Posner, bo tak właściwie nazywa się autorka reportażu, jest amerykańską dziennikarką brytyjskiego pochodzenia, która w duecie z mężem napisała już kilka książek non-fiction (m.in. biografię doktora Mengelego). Farmaceuta (którego nie należy mylić z głośną powieścią opartą na faktach noszącą tytuł Tatuażysta z Auschwitz) to jej jedyna książka wydana w Polsce. Czytając ten reportaż, nie ma się wątpliwości, że napisała go kompetentna do tego osoba. Bardzo dobrze napisany (i sprawnie przetłumaczony przez Michała Szymonika), gęsty – to drobiazgowe sprawozdanie poparte rzetelną kwerendą i wyważony jednocześnie. Zgromadzone informacje zostały podane w przystępny, uporządkowany sposób, co sprawia, że jest to książka „do czytania”, a nie raport czy publikacja stricte naukowa. Nie ma tu żadnych przypuszczeń czy domniemań. Każdy fakt został poparty odpowiednim dowodem (w książce znalazły się także dokumenty, które po raz pierwszy ujrzały światło dzienne), przypisem do publikacji, akt, zeznań. Znalazły się w niej także fotografie. To pełnowartościowy reportaż historyczny, w którym nie ma miejsca na emocjonalną interpretację faktów. Powściągnięcie się od ferowania wyroków w przypadku jednej z największych zbrodni na ludzkości z pewnością nie było łatwe. Farmaceuta z Auschwitz to efekt koronkowej roboty, której nie powstydziłby się zawodowy historyk. Ważna i warta uwagi lektura.

(...)

PRZECZYTAJ CAŁĄ RECENZJĘ NA BLOGU: http://dodziela.com.pl/2019/03/25/farmaceuta-z-auschwitz-patricia-posner/

12 czerwiec 2019 17:47

Opinia

Awatar użytkownika
Małgorzata Nowak
(anonimowy)

Endlösung der Judenfrage — Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Żydowskiej, to opracowany przez przywódców nazistowskich Niemiec plan zagłady europejskich Żydów. W wyniku realizacji tego planu wg różnych szacunków zgładzono 5-6 milionów europejskich Żydów. Jednym z największych obozów zagłady był obóz Auschwitz (wraz z podobozami), umiejscowiony niedaleko Oświęcimia. Wydawać by się mogło, że na temat Auschwitz powstało już tak wiele publikacji, że nie ma już miejsca na nowe, a mimo to reportaż Patricii Posner „Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza” ukazuje kolejną historię z obozu.
Patricii Posner skupia swoją historię na osobie Victora Capesiusa, Niemca z Siedmiogrodu, przedstawiciela koncernu Farben/Bayer na Rumunię. Przed wybuchem wojny Capesius dostarczał wyroby koncernu IG Farben do aptek i zakładów przemysłowych, również tych prowadzonych przez Żydów. Został zapamiętany jako sympatyczny człowiek, zawsze chętny do pomocy. Doktorat z farmacji zapewniał mu powszechny szacunek, a pieniądze zarabiane w koncernie pozwalały na prowadzenia wygodnego życia jemu i jego rodzinie. Co więc sprawiło, że poczciwy wydawałoby się człowiek, kochający mąż i oddany ojciec trzech córek, stał się jednym z oskarżonych w tzw. Drugim Procesie Oświęcimskim? Co sprawia, że człowiek staje się zbrodniarzem? Na te pytania w swoim reportażu stara się odpowiedzieć autorka.
Słowa wypowiedziane przez Capesiusa w czasie jego pobytu w Auschwitz: „Jestem Capesius z Siedmiogrodu. Dzięki mnie poznacie, co to szatan” dobitnie pokazują zmianę, jaka w nim zaszła.
Po wcieleniu do SS Capesius W 1943 roku Capesius zaczął pełnić służbę w centralnym szpitalu SS w Warszawie, skąd w październiku 1943 roku został przeniesiony do obozu Dachau jako aptekarz, a wkrótce potem został głównym aptekarzem w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Mówiąc aptekarz, większość z nas widzi pana w białym kitlu, stojącego w aptece i sprzedającego przepisane przez lekarza farmaceutyki. Czasami sam je przygotowuje na zapleczu apteki. Niestety w Auschwitz, farmaceuta miał też inne zadania, m.in. dbał o zapasy Cyklonu B i jego wydawanie, nadzorował wydawanie „lekarstw” przygotowywanych przez koncern IG Farben i jego spółkę córkę Bayer, a testowanych na więźniach (więźniowie byli zamawiani przez koncern do badań, tak jak współcześni naukowcy zamawiają szczury lub króliki). Cyklon B to nazwa handlowa insektycydu niemieckiego konsorcjum Degesch (spółki wchodzącej w skład IG Farben), w skład którego wchodziła granulowana ziemia okrzemkowa nasycona cyjanowodorem (HCN). Cyklon B był wykorzystywany jako skuteczny środek do odwszawiania odzieży, w późniejszym okresie również baraków, w których przebywali więźniowie. Po ogłoszeniu planu zagłady znalazł inne, przerażające zastosowanie — zagazowywanie więźniów obozów koncentracyjnych. Według szacunków podawanych na oficjalnej stronie Muzeum Auschwitz-Birkenau ofiarą komór gazowych z cyklonem B stało się ponad milion ludzi, z czego około 900 000 stanowili Żydzi. Jak zeznali świadkowie cytowani przez autorkę:
„Wysiadają dr Capesius i Josef Klehr […] Klehr ma w ręce cztery zielone blaszane puszki. Obydwaj idą w stronę zielonego trawnika nad komorą gazową i zakładają przeciwgazowe maski. Potem Klehr podnosi pokrywę, ale dopiero, wtedy gdy Capesius dał taki rozkaz – rozkaz zabijania musi zawsze zostać wydany przez lekarza esesmana – Klehr rozrywa patentowe zamknięcie puszki i wsypuje do otworu gruboziarnistą zawartość, fioletową, kruszącą się masę. Cyklon-B”.
Nie takiego farmaceutę sobie wyobrażamy.
Capesius nie tylko dostarczał Cyklon B, ale wg zeznań świadków brał udział w osławionych selekcjach na rampie w obozie Birkenau. W przeciwieństwie do innych SS-manów biorących udział w selekcjach nierzadko znał osoby kierowane na śmierć w komorze gazowej. Co gorsza, z osobami kierowanymi na śmierć, przed wojną utrzymywał stosunki towarzyskie, dla niektórych dzieci był „wujkiem”. Po wojnie Capesius z uporem utrzymywał, mimo zeznań naocznych świadków, że nie brał udziału w selekcjach, a na rampie pojawiał się tylko w poszukiwaniu lekarstw i sprzętów medycznych w bagażach przyjeżdżających.
Przyjeżdżający do Auschwitz myśląc, że jadą do obozów pracy, zabierali ze sobą oprócz potrzebnej odzieży i lekarstw, również kosztowności (jeśli jeszcze jakieś mieli), żeby móc ja wymienić na jedzenie. Z tych kosztowność SS-mani służący w Auschwitz uczynili sobie dodatkowe „zabezpieczenie emerytalne” na czas po wojnie. Capesius nie był wyjątkiem, choć posunął się o krok dalej. W obozie nic nie mogło się zmarnować, zamordowanym w komorach wyrywano złote zęby, aby odzyskać złoto dentystyczne, obcinano włosy, aby wypełniać nimi sienniki, rzeczy odebrane ofiarom, odsyłano do Rzeszy. Złoto ma w sobie coś, co sprawia, że ludzie stają się chciwi. Farmaceuta z Auschwitz, nie był w tym przypadku wyjątkiem, razem z dwoma dentystami obozowymi, chętnie sięgnął po to złoto. To właśnie przypuszczalnie to złoto pozwoliło mu po wojnie otworzyć dobrze prosperującą aptekę. A wkrótce potem salonu piękności, którego motto brzmiało: „Bądź piękna, oddając się Capesiusowi pod opiekę”.
Powojenne losy Capesiusa, to na przemian osadzenia w więzieniach i okresy wolności. Za każdym razem odpierał oskarżenia, używając argumentu, że nic nie wiedział, że on tylko wykonywał rozkazy.
A przecież, jeśli wykonywał rozkazy, to nie może być pociągnięty do odpowiedzialności.
Autorka w szokujący sposób pokazała sposób rozliczenia się powojennych Niemiec z wojenną przeszłością. Zasada był prosta: nie rozmawia się o tym, co się robiło w czasie wojny.To był inny czas.
Adwokaci oskarżonych w procesach nazistów używali tych samych argumentów (oskarżeni) „po prostu nie mieli charakteru, by działać inaczej niż zgodnie z rozkazami wydawanymi przez przełożonych”. W czasie tzw. Drugiego Procesu Oświęcimskiego, na ławie oskarżonych zasiadło 20 funkcjonariuszy różnego szczebla służących w Auschwitz-Birkenau. Wśród nich znajdował się również Victor Capesius, aptekarz obozowy, oskarżony o współudział w zabójstwie. W czasie procesu „niektórzy adwokaci uznali, że może uda się nadać ich klientom aparycję quasi-ofiar - ludzi, którzy pragnęli postąpić właściwie, służąc ojczyźnie, ale zostali wciągnięci przez nazistów w tryby machiny śmierci, nad którą nie mieli kontroli i której nie mogli się sprzeciwić”. Takie działanie miało na celu wpłynięcie na ławników i w razie uniewinnienia ich klientów przekazanie całemu pokoleniu wojennych Niemców, „że odpowiedzialność za koszmar Holokaustu ponosi jedynie grupka szaleńców, która po prostu podporządkowała sobie cały naród wbrew jego woli”. Moim zdaniem, patrząc z perspektywy 74 lat od zakończenia wojny, udało się im osiągnąć cel.
W trakcie procesu Capesius zdawał się całkowicie oderwany od rzeczywistości. On i jego obrońcy zarzucali kłamstwo świadkom, wskazujących go jako jednego z winnych selekcji i okrucieństwa nad więźniami. W procesie wydano szokująco niskie wyroki, tylko 6 oskarżonych skazano na karę dożywotniego więzienia, 11 oskarżonych usłyszała wyroki od 14 do 3 lat pozbawiania wolności, a trzech zostało uniewinnionych. Capesius usłyszał wyrok 9 lat pozbawienia wolności, z których odsiedział tylko 2,5 roku. Po opuszczeniu więzienia wrócił do pracy w aptece i nadal cieszył się powszechnym szacunkiem sąsiadów. Praktycznie do swojej śmierci w 1985 roku, uważał się za niewinną ofiarę pokazowego procesu. Nie widział niczego złego w swoim postępowaniu w czasie wojny, w końcu on tylko wykonywał rozkazy.
Reportaż Patricii Posner „Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza” zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na historię Victora Capesiusa — zwyczajnego zbrodniarza. Moim zdaniem pani Posner bardzo dobrze wytłumaczyła okoliczności powstania obozu Auschwitz I, II i III w takim, a nie innym miejscu. Udział koncernu IG Farben w machinie śmierci, a także przepływ pieniędzy pomiędzy SS a koncernem. Są to tematy często pomijane w literaturze dotyczącej obozu Auschwitz, a warto je znać.
„Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza” to pełnowartościowa książka historyczna, choć autorka nie ustrzegła się przed używaniem przymiotników określających poszczególnych członków SS, to starała się być obiektywna. I to jej się udało. Do wielu sytuacji podchodziła nad wyraz zimno, ukazując okropieństwo obozu z punktu widzenia statystyki.
Na plus pozycji należy również zaliczyć zamieszczenie archiwalnych zdjęć przedstawiających bohatera reportażu w latach przed, w czasie i po wojnie.
Mogę tylko powtórzyć za rabinem Abrahamem Cooperem z Centrum Szymona Wiesenthala, że jest to bardzo ważna książka i powinna dotrzeć do jak największej ilości czytelników.

12 czerwiec 2019 17:46

Opinia

Awatar użytkownika
Monika Frenkiel
(anonimowy)

Książka Patricii Posner opowiada o farmaceucie z Auschwitz, Victorze Capesiusie. Farmaceucie? Zapytacie. I pewnie macie przed oczami pana w fartuchu, który wydaje lekarstwa w okienku. Jakich zbrodni może dokonać taki człowiek, zastanawiacie się pewnie. Ja też sobie zadawałam to pytanie. A potem czytałam o człowieku, który stał na rampie i prowadził selekcję wśród ludzi, których znał sprzed wojny. Z uśmiechem na ustach i z uspokajającymi słowami kierował do gazu dziewczynki, które przed wojną nazywały go „wujkiem”, ludzi, z którymi siadywał do posiłków, partnerów w interesach. Niektórzy z nich przetrwali i dali przerażające świadectwo – kiedy to nie mogli uwierzyć, że na rampie widzieli doskonale znajomego sobie człowieka. Mało tego – człowiek ten był absolutnie świadomy tego, co dzieje się w komorach gazowych, bowiem odpowiadał za zapasy i dostawy cyklonu B. Odpowiadał także za rozmaite specyfiki, które testowano na więźniach. I był też jednym z tych, którzy eksterminację Żydów traktowali jako okazję do wzbogacenia się.

12 czerwiec 2019 17:46

Opinia

Awatar użytkownika
zawszemamjakiesale
(anonimowy)

Od przeszło siedemdziesięciu lat zagadnienia Holocaustu oraz martyrologii Żydów i ludów Europy nieprzerwanie przenikają, między innymi, do literatury dokumentu osobistego, literatury faktu, eseju, powieści graficznej i beletrystyki. W zależności od typu piśmiennictwa, opowieść o tym niewyrażalnym i niepojętym rozdziale z historii powszechnej może być snuta z różnych perspektyw. W wielu tekstach głos przeważnie zabierali przeżywcy i świadkowie Szoa, a także ich potomkowie. Można również zetknąć się z ujmowaniem Zagłady z punktu widzenia oprawców sądzonych za zbrodnie przeciwko ludzkości. I właśnie to podejście do tematu jest bliskie Patricii Posner, która, bez naukowego zadęcia i moralizatorstwa, po latach poszukiwań i gromadzenia różnorodnego materiału źródłowego napisała reportaż historyczny z elementami biografii Victora Capesiusa. Tytułowy „Farmaceuta z Auschwitz” jest postacią mało znaną (w przeciwieństwie do zbrodniarza wojennego prowadzącego eksperymenty medyczne na ludziach, Josefa Mengele), toteż próba przybliżenia losów obozowego aptekarza w optyce Hanny Arendt stanowi godne uwagi przedsięwzięcie biograficzne.

Posner, krok po kroku, odtwarza życiorys pochodzącego z Siedmiogrodu Capesiusa, który po obronie doktoratu z farmacji podjął pracę w rumuńskiej filii firmy IG Farben mającej strategiczne znaczenie dla nazistowskich planów eksterminacji Żydów. Dowiadujemy się, że na tym etapie swojego życia farmaceuta założył szczęśliwą rodzinę, cieszył się ogromną sympatią i szacunkiem sąsiadów, budził zaufanie przedsiębiorców i potrafił z łatwością zjednać sobie kontrahentów. Autorkę jednak najbardziej interesuje moment węzłowy w życiorysie Capesiusa, gdy ten wstępuje w szeregi SS i zostaje oddelegowany do obozu koncentracyjnego w Dachau, a następnie do Auschwitz. Wówczas następuje nieprawdopodobna metamorfoza – dobry „wujek aptekarz” zmienia się na parę miesięcy przed ewakuacją obozu w bezwzględnego pana życia i śmierci, chciwego grabieżcę i wyzutego z sumienia kłamcę. Jako pracujący za biurkiem trybik w machinie Zagłady składał zamówienia na dostarczenie Cyklonu B do komór gazowych, dokonywał selekcji nowo przybyłych ofiar na rampie kolejowej i własnoręcznie wyrywał złote zęby zamordowanym więźniom. Przywołane pokrótce przez autorkę założenia filozofii Hanny Arendt w kontekście banalności zła pozwalają ujrzeć Capesiusa, podobnie zresztą jak innych oprawców, jako masowego mordercę nieodczuwającego dylematów etycznych i dyskomfortu psychicznego w związku z wykonywaną pracą, jako że wywiązywał się jedynie z powierzonych mu obowiązków. Po drugiej wojnie światowej farmaceuta nie został przykładnie ukarany za zbrodnie, których się dopuścił, dzięki sfałszowanym dokumentom i ciągłemu wypieraniu się swoich przewinień. Krótki wyrok w jego sprawie zapadł dopiero podczas drugiego procesu oświęcimskiego.

W biografii Capesiusa jak w soczewce skupia się całe nazistowskie barbarzyństwo i bestialstwo. Oglądanie rzeczywistości obozowej zza jego pleców niewątpliwie wnosi nowy element wiedzy o funkcjonowaniu hitlerowskich fabryk śmierci. Ten mroczny epizod w dziejach ludzkości bynajmniej nie kończy się w dniu wyzwolenia oświęcimskiego obozu macierzystego. Śmiech aptekarza rozbrzmiewający na sali sądowej we Frankfurcie nad Menem przypieczętował koszmar ludzi, którzy cudem uszli z życiem i nie doczekali się sprawiedliwości oraz pełnego rozliczenia oprawców. Równie zatrważających i strasznych historii nie usłyszymy od przewodnika oprowadzającego grupy młodzieży i zagranicznych turystów między blokami i krematoriami w Oświęcimiu.

12 czerwiec 2019 17:44

Opinia

Awatar użytkownika
aali
(anonimowy)

Zło jest w gruncie rzeczy banalne, napisała w swojej słynnej książce "Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła” filozofka Hannah Arendt, wprowadzając tym samym jedno z najważniejszych sformułowań w odniesieniu do historii totalitaryzmu. Źli ludzie to nie żadni „wielcy” zbrodniarze i „wielcy” dyktatorzy. To ciemni urzędnicy, posłuszni szeregowcy, pospolite złodziejaszki, sobki, których nie interesuje los innych ludzi. Interesuje ich tylko własna korzyść, twierdziła.
Reportaż Patricii Posner "Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza" jest kolejnym potwierdzeniem słów Arendt. Zło jest okrutnie banalne, wbrew wszelkim zewnętrznym oznakom może czaić się w każdym człowieku, nawet w takim "który lubił ludzi, był miły [...], był uosobieniem życzliwości."

Przed wybuchem II wojny światowej wszyscy, którzy znali Victora Capesiusa, zapamiętali go jako serdecznego, miłego i zawsze uśmiechniętego przedstawiciela handlowego potężnego koncernu chemiczno-przemysłowego IG Farben. Nikt nigdy nie powiedziałby, że ten doktor farmacji, zwyczajny człowiek, podpora społeczeństwa, kochający mąż i ojciec stanie się zbrodniarzem, klucznikiem magazynu z fenolem i cyklonem B w Auschwitz, bezdusznym i obojętnym SS-manem, który dokonywał selekcji na rampie w obozie Birkenau.

Przedstawiając postać Victora Capesiusa Patricia Posner pokazuje jak narodowosocjalistyczna ideologia, upadek zasad moralnych i etycznych potrafią zmienić przykładnego obywatela w zbrodniarza i ludobójcę, który rabował swoje ofiary, przez lata unikając odpowiedzialności za popełnione zbrodnie, a postawiony przed sądem wypierał się wszystkiego, śmiejąc się swoim ofiarom w twarz.

Książka Patricii Posner jest nie tylko wstrząsają opowieścią o przeciętnym człowieku, który zmienił się w oprawcę. Autorka osadza historię Capesiusa w znacznie szerszym kontekście. Przedstawia działalność chemiczno-przemysłowego giganta IG Farben, który zatrudniał masowo więźniów obozów koncentracyjnych i przeprowadzał na nich eksperymenty. Odsłania również kulisy nieudanych często rozliczeń zbrodni nazistowskich. I właśnie ten ostatni aspekt, kwestii rozliczeń i braku nikłej odpowiedzialności sprawców poraża w reportażu Patricii Posner najbardziej.

Victor Capesius został skazany na zaledwie dziewięć lat(!) pozbawienia wolności, więzienie opuścił po niespełna trzech (!) latach. Do niemieckiego miasteczka, w którym wcześniej mieszkał, wrócił jako bohater. Dyrektorzy IG Farben w czasie procesu do końca utrzymywali, że nie mieli o pojęcia, czym w czasie wojny zajmował się kierowany przez nich koncern. Prezes firmy Degesch, produkującej cyklon B, Wilhelm Mann, który osobiście zatwierdzał wydatki koncernu Faber na eksperymenty medyczne prowadzone w Auschwitz przez Josefa Mengelego, nie usłyszał żadnego wyroku skazującego.

Czytając "Farmaceutę z Auschwitz", szczególnie te rozdziały dotyczące toczących się po wojnie procesów, można dojść do wniosku, że Niemcy nie chcą stawić czoła swojej przeszłości. Jak gdyby nigdy nie popierały nazizmu, nie byli nacjonalistami i imperialistami, a jedynie biednym krajem okupowanym przez wroga. Każdy, kto obsługiwał tę machinę zabijania, jest winny morderstwa, a sądy wydające wyroki, każdego z oskarżonych za udział w holokauście traktowani byli jako bezmyślne trybiki w machinie zagłady. Ludźmi, którzy byli sterroryzowanymi, przymuszonymi gwałtem, terrorem do postępowania wbrew swojej naturze.

Aleksander Sołżenicyn napisał w "Archipelagu Gułag", że "linia oddzielająca dobro od zła przebiega nie między państwami, nie między klasami, nie między partiami- tylko przecina każde ludzkie serce, nie omijając żadnego." Zbrodnia zawsze będzie zbrodnią, a zło absolutne nie istnieje. Zbrodniarze nie rodzą się z genem zła i zdeprawowania. Myślenie, że jest inaczej pomaga nam jedynie usprawiedliwić ich bestialstwo. Zło bywa banalne i często zdradziecko kryje się pod przykrywką prozaicznej osobowości zbrodniarza, za czarującym uśmiechem Victora Capesiusa.

"Farmaceuta z Auschwitz" jest książką, która mierzy się z banalnością zła, pokazując jak zwykły człowiek może zmienić się w potwora. Przedstawia obraz ludzkiego okrucieństwa, bezduszności, chciwości i obojętności. Wstrząsający reportaż Patricii Posner jest również ważnym przesłaniem, dla nas, abyśmy nigdy więcej nie pozwolili, by nietolerancja i koszmar wojny kiedykolwiek się powtórzyły.

12 czerwiec 2019 17:43

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy