Opinie o książce: "Mój mąż drwal"

Okładka
Książka w lekki i humorystyczny sposób opowiada o perypetiach rodziny, w której -chcąc nie chcąc – wszystko kręci się wokół ojca, który wykonuje zawód drwala. To książka o ludziach, którzy żyją w specyficzny sposób, w sposób zupełnie inny, niż dyktują aktualne trendy. I świetnie się dzięki temu mają. A może jest to książka o tym, jak wspaniałe dzieciństwo może mieć dziecko „człowieka lasu”? A może o tym, jak to jest być żoną przedstawiciela tej grupy zawodowej? Wszystkie te opisy zawierają sporo prawdy, bo opinie bohaterów na temat ich odczuć i jestestwa przeplatają się na stronach książki wielokrotnie. „Mój mąż drwal” to pozycja lekka...

Opinia

Awatar użytkownika
Katarzyna Bieńkowska
(anonimowy)

Znacie jakiegoś drwala? Ja nie znam. Wyobrażam sobie jednak, że to facet wielki jak dąb, mocno zarośnięty, z długą brodą i przydługimi włosami. Oczywiście w kraciastej koszuli! Przystojny w swojej dzikości, ale jednak budzący strach drwal.


No i tutaj pojawia się książka „Mój mąż drwal”, której autorka obala wszystko! Spodziewałam się, że dowiem się wreszcie prawdy, ale liczyłam, że ta prawda będzie nieco inna!

Okazuje się, że tytułowy drwal to ciepły, czuły i opiekuńczy facet. I nawet śniadanie do łóżka poda…
Książka też nie jest typowa, bo zawiera całe mnóstwo porad dotyczących roślin i gotowania. To krótkie scenki uzupełnione przepisami… I tak, na przykład dowiedziałam się jak zrobić jajecznicę i już niestraszna mi wizyta kilku drwali gdyby jacyś chcieli wpaść – zapraszam!

Znajdziecie w książce między innymi przepisy na:

jajecznicę drwalatortillerosółszarlotkędomowe winowędzoną szynkę

Kto by nie miał ochoty wypróbować 

Książka opisuje życie rodzinne drwala, oczywiście to on jest najważniejszy, ale dla niego najważniejsza jest rodzina. Jest podzielona na 14 rozdziałów, a do każdego z nich dołączony jest suplement. Czasem te krótkie historie są tak oczywiste, że aż zabawne… a czasem po prostu jest zabawne, bo obserwowanie faceta, nie tylko drwala potrafi rozśmieszyć do łez.

Świetnie się bawiłam czytając książkę, nie tylko z powodu drwala, ale również jego syna, który przypomniał mi moje początki z dzieckiem. Życie pisze jednak najlepsze książki! A właściwie tworzy historię, bo książkę to jednak musi ktoś napisać.

No i okładka! tego nie mogę pominąć milczeniem, bo jest wyjątkowa, urocza i zachwycająca. Szczególnie, że to właśnie ten typ drwala, jaki funkcjonował w mojej wyobraźni. Macie ochotę zweryfikować swoje wyobrażenia o ludziach lasu? 

Co ciekawe, autorka spełniła swoje marzenie o wydaniu książki dzięki czytelnikom. To drobne cegiełki pozwoliły jej wydać książkę. Mam nadzieję, że nie ostatnią. Podziwiam ludzi, którzy z takim zaangażowaniem starają się realizować swoje plany, nie poddają się i szukają odpowiedniej dla siebie drogi.

Was zapraszam na profil autorki, gdzie można znaleźć wiele ciekawych informacji o jej dążeniu do spełniania marzeń, ale również o codziennym życiu.


http://poligondomowy.pl/2018/04/02/moj-maz-drwal-anna-radziejewska/

8 maj 2018 07:57

Opinia

Awatar użytkownika
Tylko Magia słowa
(anonimowy)

Uważam, że jest to lektura niecodzienna, która może Was skusić swoją...prostotą. Nie wymaga od czytelnika głębokiej uwagi, rozmyślań nad wartościami. Daje Wam swobodę i chwilę relaksu po męczącym dniu. Jestem pewna, że struktura powieści Wam się spodoba. Nie posiada miliona stron, więc sądzę, że dość szybko pochłoniecie stronice recenzowanej lektury.  A więc reasumując, chciałabym Wam z całego serca polecić te powieść. Mam nadzieję, że spodoba się Wam, a ja będę mogła spać spokojnie - bo ją zaakceptujecie. :)  Należy do grona lekkich, niezobowiązujących lektur, na którą każdy ma ochotę, ale nie zawsze. Więc proszę Was, by następną taką książką była właśnie debiutancka "Mój mąż drwal".
http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2018/01/moj-maz-drwal-patron-medialny-recenzja.html

7 maj 2018 08:33

Opinia

Awatar użytkownika
Angelic
(anonimowy)



"Mój mąż drwal" Anny Radziejewskiej to książka fenomenalna w swoim gatunku i z pełnym zadowoleniem stwierdzam, że sięgając po nią otrzymałam w stu procentach to, czego oczekiwałam.
Przede wszystkim autorka ma dar rozczulania czytelnika, opowiadając o codziennym życiu, czasem sielankowym, niekiedy okupionym nieporozumieniami, ale zawsze pięknym i wartościowym. W modelu rodziny 2+1, głową jest mąż drwal Darek, a latoroślą sprytny chłopczyk Leoś. Poszczególne rozdziały rozwijają się nie tylko wokół nietuzinkowej postaci męża, ale również przedstawiają wspomnienia z codzienności Pani Anny. Miło jest przeczytać humorystyczne wzmianki o 'mniej perfekcyjnej pani domu', która nie lubi gotować, mężu płaczącym podczas liczenia dietetycznych kalorii i synku, który uwielbia walczyć z 'ruskami' podczas zabawy. Wspomnienia autorki są okraszone humorem, który zdecydowanie przypadł mi do gustu i nie mogę się powstrzymać, nie przytaczając fragmentu:

"Po zakończeniu drylowania kuchnia wyglądała jak prawdziwe pole bitwy, co gorsza takie, na którym śmierć poniosło wiele ofiar. Ja sama wyglądałam jak najokrutniejszy i najbardziej bezwzględny kat. Sok z wiśni tryskał dosłownie wszędzie. Przez myśl przeszło mi nawet, aby zadzwonić do jakiegoś producenta horrorów klasy "B", gdyż scenografia była na takie okoliczności zupełnie w sam raz. (...) Do kuchni natomiast wkroczył Darek. I gąsior. Gąsior na wino, a nie mąż pani gęsi. Tego byłoby już za wiele."

Myślę, że ta książka miała pokazać jak łatwo czerpać przyjemność z prostych, codziennych rzeczy, spajających rodzinę, nawet taką 1+1, albo 2+1 ze świnką morską. Wyprawa w Bieszczady, śpiewanie przy ognisku, popijając piwko czy wędzenie kiełbas z sąsiadem, opisane w lekki, humorystyczny sposób, poprawia nastrój i jest najlepszą opcją na spędzenie czasu z szerokim uśmiechem. Książka pozwoliła mi również spojrzeć łaskawszym okiem na mojego osobistego brodacza i urok silnego męskiego charakteru. A na koniec nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tej pięknej okładce. Po prostu jestem zakochana w jej prostych, geometrycznych wzorach, tak silnie przyciągających wzrok. Daję 9/10 i polecam serdecznie:)
http://angeliconpoint.blogspot.com/2018/03/moj-maz-drwal-recenzja-ksiazki-anny_7.html

9 marzec 2018 06:58

Opinia

Zaprzeczenie kryzysowi męskości, kryzysowi kobiecości i kryzysowi rodziny.

Awatar użytkownika
Anna Stasiuk
(anonimowy)

Polecam książkę wszystkim małym facetom (żeby wiedzieli jak ciężko w życiu ma ten wielki - drwal), zagorzałym feministkom (aby gotowały się w kotle zazdrości), wątpiącym w miłość (bo ta istnieje i rodzi się przy kanapce z pasztetem), wegetarianom (aby skosztowali z przepisu na postny smalczyk) i odchudzającym się (aby pamiętali, że więcej ciałka do kochania to plus, a nie minus). Uważam, że „Mój mąż drwal” to naprawdę świetna lektura na dwa sielskie wieczorki przy piwku.

http://dlalejdis.pl/artykuly/moj_maz_drwal_recenzja

6 marzec 2018 12:19

Opinia

Rodzina to jest siła ;)

Awatar użytkownika
Northman - Coś na półce
(anonimowy)

Wydawać by się mogło, sądząc tylko po okładce i tytule (czego nigdy nie należy czynić, o czym znów się przy okazji tej książki przekonać można ;) ), że może to być historia o ponurym, bezmyślnym despocie z siekierą na ramieniu, idącym codziennie do lasu rąbać drewno, kopać doły i harować w pocie czoła (oczywiście w czasach, gdy nie wynaleziono jeszcze koparek i pił łańcuchowych, a marka Husqvarna nikomu jeszcze w głowie nawet nie postała ;) ), który jest domowym hegemonem w każdej kwestii, samodzielnie i bez konsultacji z nikim (gdzieżby tam z żoną ;) ) ustalającym codzienny porządek rzeczy i podejmującym wszelkie decyzje (za wszystkich), a w wolnych chwilach robiącym wszystko, by jawnie i niejawnie uzależnić od siebie i od swoich decyzji wszystkich członków rodziny (z żoną na czele ;) ) ... Nic bardziej mylnego! ;)
To książka o duuużej dawce rodzinnego ciepła i pozytywnych emocji ;) O tym, jak wielką siłą jest rodzina i jak wielkim jest ona motorem napędowym dla każdego jej członka (przy założeniu rzecz jasna, że dana rodzina jako sprawny mechanizm "działa" ;) ). Czemu akurat na przykładzie rodziny drwala to wszystko? ... Myślałem nad tym i być może chodzi o takie ukryte... pokazanie i podkreślenie przez autorkę siły tradycji?, siły przejawiającej się właśnie w tej podstawowej komórce społecznej jaką jest rodzina? Być może ;) ... Tak czy inaczej - czytało się naprawdę fajnie :)
Inne zalety książki? Lekkość :) Naturalność tego, o czym Pani Radziejewska pisze :) Och, gdyby każda rodzina tak działała... ;) Byłoby pięknie ;) Więc może, jeśli nie działa - mała inspiracja? ;) Drwalem na przykład? ;) ... Tak czy inaczej - "Mój mąż drwal", nawet jeśli nie w celach inspiracyjnych, jest bardzo fajnym pomysłem na kilka wieczorów z przyjemną książką :)
Polecam ;)

26 luty 2018 08:35

Opinia

Będzie bestseller

Awatar użytkownika
Michaśka
(anonimowy)

Ta książka to bestseller, tylko czekać aż o tym gdzieś przeczytamy. Jestem o tym w 100% przekonana. Musicie się w nią wgryźć!!!! Dlaczego tak mówię, o tym na kartach tej książeczki. Polecam :)

14 luty 2018 08:24

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy