Wywiad z Katarzyną Kosior

Obrazek artykułu
Rozmowa z Katarzyną Kosior, autorką z misją. „Spacer spalonym mostem” oraz każda kolejna wędrówką z z pewnością okaże się nieść ze sobą bezcenne doświadczenia oraz myśli poruszające do głębi.

Z pewnością, fakt, że Katarzyna Kosior nie zamierza karmić czytelników jedynie dobrze rozbudowaną literacką fikcją, zachęca do bliższego poznania autorki oraz jej twórczości. Możemy być pewni, że „Spacerując spalonym mostem” poznany niebywałe postacie, zaczniemy widzieć wyraźniej, i czuć mocniej.


Najbardziej poruszające historie pisze przecież życie, a bezcenną naukę możemy czerpać przypatrując się innym. Katarzyna Kosior zawsze zamierza odnosić się do istotnych problemów „życia” codziennego stąd możemy być pewni, że w lekturze zawsze odnajdziemy cenne drogowskazy.


1.      A.J: Wiemy, że jest Pani psychologiem z pasją pisania, a czy mogłaby Pani przybliżyć nam swą sylwetkę. Jaka na co dzień bywa Katarzyna Kosior?

 

K.K: Myślę, że więcej niż ja sama, powiedzieliby o mnie moi bliscy i przyjaciele. Wydaje mi się, że jestem typem samotnika, obserwatora, myśliciela ze stoickim spokojem (śmiech). Lubię ludzi, ale nie wyobrażam sobie życia bez chwil samotności – to wtedy pojawiają się w mojej głowie nowe pomysły. Kiedy jestem sama poszukuję nowych inspiracji, perspektyw w myśleniu, ciekawych historii. Jestem dość skrytą osobą, ale mam grupkę przyjaciół, którym ufam – to ludzie, którzy dobrze mnie znają.

 

2.      A.J: Wspomniała Pani, że pomysł na książkę narodził się dzięki osobistym doświadczeniom. Czy  tworzenie literackiej fikcji zdało się prostsze gdy można było rozwijać ją wokół rzeczywistych zdarzeń?


K.K: Dobrze to Pani określiła: zdało się… (śmiech). Kiedy zaczynała myśleć o napisaniu książki byłam niemal pewna, że wystarczy jedynie zebrać te wszystkie doświadczenia w całość i mam gotową historię. Oczywiście nie poszło tak łatwo. Pierwsze trzy rozdziały w ogóle mnie nie przekonały, długo leżały w szufladzie nim wzięłam się za pisanie dalszej części ,,Spaceru…’’. Po około pół roku uznałam, że należałoby książkę dokończyć, ale nie miałam pomysłu na ciąg dalszy, żadnych konkretów… poza celem, a więc zakończeniem. Często żartuję, że powieść tę pisałam niejako od końca, bo po rozdziale trzecim napisałam dwa ostatnie, które były dla mnie pod względem emocjonalnym zdecydowanie największym wyzwaniem. Wielokrotnie wzruszałam się pisząc zakończenie, ale miałam w sobie przekonanie, że jeśli przebrnę przez ten najtrudniejszy moment kulminacyjny ,,Spaceru…’’ pomysł na pozostałe rozdziały sam do mnie przyjdzie. Tak też się stało. Samo pisanie przysporzyło mi wielu wzruszeń, ale także radości, dlatego stanowiło dla mnie swojego rodzaju katharsis, za to na pewno nie określiłabym samego procesu tworzenia książki jako łatwy. Dość swobodnie i naturalnie przyszło mi pozmienianie kilku elementów tej historii czy dodanie szczegółów i wątków, które są całkowitym wytworem mojej wyobraźni, dlatego napisałam ją dość szybko, bo po niespełna trzech miesiącach powieść była gotowa do wydania.

 

3.      A.J: Z pewnością nawet oddając się pisarskiej pasji nie potrafi Pani zapomnieć, że jest psychologiem, czy dzięki temu bohaterowie stają się bardziej „ludzcy”- podobni do osób, które naprawdę możemy spotkać, i czy wnikanie w ich wnętrze staje się równie istotne jak kontakt z rzeczywistymi podopiecznymi?


K.K: Na co dzień nie pracuję jako psycholog, za to jestem wyczulona na wiele ludzkich problemów - wydaje mi się, że bardziej ze względu na własne życiowe doświadczenia aniżeli psychologiczne wykształcenie. Tworząc bohaterów staram się traktować ich jak swoich przyjaciół, którzy zwierzają mi się niejednokrotnie, a których dzięki temu jeszcze lepiej poznaję, mogę wniknąć w ich rozumowanie, puścić wodze empatii, a także pomóc im znaleźć rozwiązanie problemu, z którym do mnie przychodzą. Wydaje mi się, że aby stworzyć autentycznego psychologicznie i życiowo bohatera trzeba rozumieć ludzką psychikę, dużo obserwować i wyciągać wnioski. Ja lubię przypatrywać się toczącemu się wokół mnie życiu i podziwiać jego zróżnicowane odcienie…

 

4.      A.J: Książka „Spacer spalonym mostem” jest wyjątkowa, ponieważ można potraktować ją jako swego rodzaju poradnik. Świetnie napisana historia porusza przecież tak istotną tematykę, pozwalając przyjrzeć się własnemu życiu.  Czy chęć wyczulenia odbiorcy była ważniejsza, niż zapewnienie wyimaginowanej rozrywki, a dusza psychologa wzięła górę nad pisarską weną?


K.K:  Gdy tylko pomyślałam o tym, by napisać książkę od razu wiedziałam, że temat, który      w niej poruszę, nie będzie należał do łatwych, choć przecież jest tak bardzo „życiowy”.  Każdy, kto przeczyta ,,Spacer..." przekona się, że tej powieści nie da się czytać dla rozrywki, bo i też nie po to została przez mnie stworzona. Pisząc ją miałam misję   opowiedzenia pewnej historii, częściowo opartej o własne doświadczenia, ale cel był     jeden – ta książka powinna pomóc temu, kto po nią sięgnie, skłonić go do refleksji nad    samym sobą, swoimi wyborami i życiem w ogóle. Sama nie czytuję książek czysto dla   rozrywki, bo ważniejsze jest dla mnie to, by spędzić czas mogąc się czegoś nauczyć czy też zastanowić nad problemem, którego  do tej pory nie miałam okazji rozważać. Taka literatura ma dla mnie prawdziwą wartość, porusza mnie i rozwija jednocześnie. Podczas pisania  nie mogłam  narzekać na brak  weny – to głównie dzięki niej książka powstała naprawdę szybko.  Możesz przecież wykonywać dowolny zawód, a jeśli brak ci weny, prawdopodobnie niczego nie   stworzysz. Jednym z moich ulubionych autorów jest Paolo Giordano - Włoch, fizyk, autor pięknej powieści ,,Samotność liczb pierwszych". Gdyby nie pasja do pisania, zapewne dziś byłby naukowcem, być może nawet wybitnym w swej dziedzinie. Wyuczony zawód nie ma według mnie   znaczenia, a to co się liczy to wrażliwość i umiejętność przelewania wytworów  swojej wyobraźni na papier.


5.      A.J: Za Panią debiut literacki, należy więc zapytać czy możemy spodziewać się kolejnych pozycji, a jeśli tak, to czy ponownie odniosą się one do problemów życia codziennego?

 

K.K: To prawda, że myślę o kolejnej książce, mam kilka pomysłów. Wszystkie z nich pojawiają się na skutek różnych wydarzeń czy doświadczeń życiowych, moich bądź osób z mojego otoczenia. Wydaje mi się, że dość jasno określiłam specyfikę literatury jaką chcę sie zająć już od pierwszej, debiutanckiej powieści, którą jest ,,Spacer spalonym mostem". Nie wyobrażam sobie by moja twórczość nie czerpała z życia  nie odnosiła się do niego. Tylko coś, co może komuś pomóc, zwrócić czyjąś uwagę bądź skłonić do myślenia wydaje mi się godnym poświęcenia kilku godzin na czytanie. To jak wspólna podróż, z której mam nadzieję można się czegoś nauczyć i wzbogacić wewnętrznie.

 

6.      A.J: Zakańczając pozostaje podziękować oraz zapytać czego życzyć psychologowi z prawdziwą pisarską pasją?


K.K: Psychologowi, jak i każdemu, kto pisze, niezależnie od wykształcenia, należałoby  życzyć przede wszystkim weny, inspirujących pomysłów i spokoju, który tak bardzo sprzyja zatapianiu się w uskrzydlającym procesie tworzenia.

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku