„Ostatnia miłość. Édith Piaf”- wspomnienia Christie Laume

Obrazek artykułu
Christie Laume w swej książce „Ostatnia miłość. Edith Piaf” podzieliła się swymi wspomnieniami w których gości jej brat oraz jego miłość - Édith Piaf.
Różnica wieku pomiędzy partnerami zdaje się problemem ponadczasowym. Brat Christie Laume, który jako 26 latek zadurzył się w 46 letniej wówczas Édith Piaf rozumiał tematykę, podobnież jak wszyscy będący blisko tego układu.

Uczucia zdają się jednak nie znać granic. Choć pobocznym obserwatorom może to nie odpowiadać, tak naprawdę nie są w stanie dojrzeć linii łączącej bliskich sobie ludzi. Co połączyło tych dwojga? Edith, doświadczoną przez życie piosenkarkę oraz młodego Theo , który właśnie wrócił z wojny w Algierii. Może właśnie umiejętność spojrzenia na świat przez pryzmat ciężkich doświadczeń?

Christie Laume przywołując własne wspomnienia przybliży nam postać brata oraz szwagierki. Niebywała więź z czasem połączyła przecież i te kobiety. Zresztą Christie zyskała rangę najlepszej przyjaciółki pary, która trwała do momentu, aż śmierć postanowiła pomieszać plany.

Fragment książki:


Miałam dwadzieścia lat, gdy mój brat Théo spytał mnie pewnego dnia na zapleczu naszego rodzinnego salonu fryzjerskiego:

– Christie, widzisz ten telefon? Zadzwoni za kilka minut, o osiemnastej. A wiesz, kto będzie po drugiej stronie?

Czekałam na ciąg dalszy, bo patrzył na mnie z wyczekiwaniem.

– Edith Piaf.

Uwielbiał robić mi kawały. Znajdował w tym ogromną przyjemność. A ponieważ wiedział, że bardzo go lubię, korzystał z każdej okazji, by wodzić mnie za nos.

Tym razem jednak żart był dość dużego kalibru i trudno mi było uwierzyć.

Edith Piaf…

Edith czuła się bezpieczna w ramionach Théo. Pod koniec ich życia Bóg postanowił zesłać na nich prawdziwą, szczerą miłość.

Wtedy, dawno temu, zanim jeszcze powstał film z Marion Cotillard, wszyscy znali tę artystkę. Urodziła się w ubogiej rodzinie w Belleville, dzielnicy imigrantów, a stała się prawdziwą legendą, niemal ucieleśnieniem francuskiej piosenki. Wróbelek Piaf – La Môme Piaf. Nie było dnia, żeby w radiu nie słychać było Milorda, Niczego nie żałuję (Non, je ne regrette rien) czy Mężczyzny na motorze (L’Homme à la moto).

Jej życie prywatne śledzili wszyscy Francuzi, bo mieli wówczas wrażenie, że pozostają w zażyłości z Piaf. Prasa szeroko komentowała jej związek z artystą Yves’em Montandem, a potem z bokserem Marcelem Cerdanem, który zginął w wypadku lotniczym. Marlena Dietrich była świadkiem na jej ślubie z Jakiem Pillsem w Nowym Jorku w 1952 roku. Jej otoczenie składało się z nazwisk znanych w świecie music-hallu: Charles Aznavour, Georges Moustaki, Bruno Coquatrix. W sali paryskiej Olympii dała serię pamiętnych koncertów. Mówiono, że ma słabe zdrowie, a jej kruchość i niezapomniany głos wydobywający się z ciała, które dużo wycierpiało, tym bardziej wzbudzały sympatię publiczności

– Edith Piaf… – powtórzyłam.

Théo czytał w moich myślach jak w otwartej księdze, dlatego gdy zobaczył niedowierzanie na mojej twarzy, powiedział jeszcze raz:

– Zobaczysz. O osiemnastej zadzwoni telefon. Podniesiesz słuchawkę, przyłożysz ją do ucha, ale nic nie mów. Później mi ją podasz.

Wyglądało na to, że mówi poważnie. A może rzeczywiście nie żartował? Niemniej wydało mi się to dziwne. Z jakiego powodu słynna Edith Piaf miałaby dzwonić do mojego brata do domu?

Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Théo przestał się odzywać. Sprawiał wrażenie podenerwowanego.

Nagle telefon stojący na skoroszycie, w którym ojciec trzymał wszystkie swoje papiery, zadźwięczał donośnie. Brat nerwowym gestem nakazuje, żebym czym prędzej odebrała. Podnoszę słuchawkę, przystawiam ją do ucha. Dociera do mnie niski głos:

– Halo…

Szybko podaję słuchawkę bratu, który wyrywa mi ją z ręki i pokazuje, żebym go zostawiła.

Poszłam do ogrodu. Moja ciekawość osiągnęła apogeum. Serce zaczęło mi bić mocniej. Rzeczywiście odniosłam wrażenie, że był to głos Wróbelka Piaf.

Poczekałam chwilę. Rozmowa przedłużała się, a ja się niecierpliwiłam. Nie mogłam się doczekać wyjaśnienia całej tej historii. W końcu Théo zjawił się przy mnie. Był rozpromieniony.

– A widzisz, nie mówiłem?

Chciałam go zasypać tysiącem pytań, ale nie dał mi sformułować nawet jednego.

– Muszę się śpieszyć. Jestem zaproszony do niej z przyjaciółmi.

– Jesteś zaproszony do Edith Piaf?

Teraz nie miałam wątpliwości. Ale już mnie nie słuchał, bo pobiegł do domu. Śpieszył się, żeby się przebrać i zdążyć na spotkanie, które zmieniło bieg nie tylko jego życia, ale także mojego. Wtedy jednak nie mogliśmy o tym wiedzieć.

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku