„Zrobiłam z Pięknego faceta prawie idealnego"– wywiad z Agnieszką Kraśkiewicz

Obrazek artykułu
Wywiad z Agnieszką Kraśkiewicz, autorką, dzięki której pojawił się „Piękny". Ten niemalże idealny facet jest bohaterem pełnej zaskoczeń powieści romantycznej.

Powieści opisujących skomplikowane relacje damsko-męskie jest mnóstwo. Gatunek ten cieszy się ogromną popularnością, nie można się dziwić, skoro każdy człowiek pragnie kochać i być kochanym. Agnieszka Kraśkiewicz napisała jednak nieco przewrotną historię, bo „Piękny” zostaje uratowany przez swoją „księżniczkę”. W wywiadzie autorka zdradziła sporo szczegółów na temat tej publikacji.


Pani Agnieszko, ponieważ czytelnicy dopiero zaczynają Panią poznawać, warto poprosić, by pokrótce przedstawiła Pani swoją osobę. Zdradziła, co porabia na co dzień, czym się pasjonuje oraz, jakie ma plany na najbliższą przyszłość.


Jestem dumną mamą dwóch wspaniałych córek, Natalii 20 lat i Amelii 11 lat, w stałym związku partnerskim. Z zawodu jestem pracownikiem administracyjnym na szczeblu samorządowym. Czy lubię swoją pracę? Myślę, że tak. Inaczej mogłabym nie wytrzymać tylu lat pracy w jednej instytucji. Czy chciałabym robić coś jeszcze innego? Owszem. Chciałabym móc pisać. Przelewanie na papier moich wykreowanych myśli, to spełnianie takich moich „małych marzeń” jedno po drugim. Może świat mnie kiedyś zaskoczy w tym temacie. W końcu „marzenia się nie spełniają- marzenia się spełnia”, a ja właśnie zaczęłam tę drogę.


Każdego, szczególnie początkującego autora trzeba zapytać, kiedy odczuł potrzebę pisania. A jak było w Pani przypadku? Jest to realizacja marzeń z lat młodości, potrzeba chwili, a może dojrzały, przemyślany krok?


Nie jest to realizacja marzeń z lat młodości. Ani potrzeba chwili. A już tym bardziej przemyślany krok. Zawdzięczam to mojej przyjaciółce.

W sytuacjach kryzysowych lub w chwilach osamotnienia, człowiek zwiększa częstotliwość spotkań z przyjaciółmi. Potrzebuje wsparcia i kontaktu. Ja na poprawę humoru sobie i moim bliższym znajomym, wysyłałam masę wiadomości. Z radami, z komentarzami, ze śmiesznymi dialogami.

Któregoś razu moja najbliższa przyjaciółka wspomniała mi, że się marnuje. Z moim podejściem do życia, powinnam coś napisać i uszczęśliwiać innych ludzi swoim poczuciemhumoru. Usłyszałam, zapamiętałam, ale nic z tym nie zrobiłam. Dopiero rok później, po powrocie z pracy usiadłam na łóżku. Wzięłam telefon w rękę i zaczęłam pisać. I tu zaskoczę chyba wszystkich. Piękny w znacznej mierze powstał na telefonie. O pisaniu książki przyznałam się właśnie jej jako pierwszej, po napisaniu trzech pierwszych rozdziałów. Powiedziała „Aga dobre”. Dalej już poszło.


W życiu każdego pisarza debiut to ważne wydarzenie. A jakie emocje i myśli wywołał u Pani ten moment?


Powiem szczerze, że się bałam. Byłam podekscytowana, uśmiechałam się, ale wewnątrz obawiałam się porażki. Nie niesprzedanych egzemplarzy. Raczej nie na tym zależy osobą, które dopiero zaczynają cokolwiek tworzyć. Ale samego przyjęcia. Na początku śledziłam komentarze. I o ile byłam wdzięczna za wszystkie pozytywne opinie i lajki, które pojawiały się na stronie, o tyle wszystkie negatywne komentarze były przeze mnie czytane skrupulatnie. Interesowało mnie, co mogę zmienić, żeby było lepiej. Z niektórymi się zgodziłam, z innymi mniej. Ale wszystkie dokładnie przemyślałam. Nie powiem, żebym wszystkie wzięła pod uwagę i chciała wcielić w życie, ale niektóre naprawdę dały do myślenia. Prawda jest taka, że nie da się dogodzić każdemu, a wszystkiego dla wszystkich nie da się zmienić, bo to nie była bym już „ja” w tych książkach. Wszystkie te, które przyjęłam do wiadomości, spróbowałam już po części wcielić w życie. Do tej pory nie wierzę, że to się dzieje.


Niestety, w ostatnim czasie pandemia korona-wirusa zmieniła świat. A, w jaki sposób wpłynęła na Pani życie? Obudziła lęk, zmotywowała, do stosowania wielu środków zaradczych, a może rozbudziła refleksje na temat kruchości ludzkiego życia?


Zamknięcie spowodowało, że powróciłam do starych przyzwyczajeń. Stos książek był do nadrobienia, a ja uwielbiam czytać. Zamieniłam jedną formę relaksu, jaką były częste spotkania ze znajomymi, na inną formę- czytanie. Mój partner również uwielbia czytać. Więc oboje nie mamy aż tak wielkiego problemu z radzeniem sobie z „odizolowaniem”. Martwi mnie natomiast odizolowanie młodych od świata zewnętrznego. Oby to nie miało swoich skutków w późniejszym okresie dojrzewania mojej młodszej córki.


Skupmy się teraz na czymś przyjemnym, czyli na Pani książce. „Piękny" to nietypowa powieść romantyczna. Skąd pomysł na tę historię?


W zasadzie, gdy zaczynałam pisać, to nie miałam pomysłu na tę konkretną książkę. Miałam masę myśli w głowie i rodzących się scenariuszy, ale nic spójnego i konkretnego. Gdy zaczęłam przelewać to na papier, postacie same zaczynały ożywać, nabierać charakteru i kreować swoje losy. To jest ten moment, który uwielbiam. Gdy siadam do pisania, nigdy nie wiem, jak potoczą się dziś losy moich bohaterów, ale już wiem, jakie będzie następne zdanie. A ono popycha kolejne.


Najpierw powieść ukazała się w formie e-booka, po jakimś czasie w formie książki papierowej. Czy na druk zdecydowała się Pani dopiero gdy pojawiły się pierwsze pozytywne opinie?


Nie ukrywam, że gdy ja kupowałam kiedyś książkę, w pierwszej kolejności zawsze wybierałam zakup w formie papierowej. Nie ma nic przyjemniejszego, niż trzymanie takiej publikacji w ręku, przerzucanie stron, a później odstawienie jej na zaszczytne miejsce na półce w mojej biblioteczce.

Teraz jednak to się zmieniło. Na dzień dzisiejszy forma e-bookowa jest u mnie na równi z wersją papierową. Po prostu, w mojej biblioteczce zaczęło brakować miejsca.
Z e-bookami jest o tyle prościej, że nie muszę się martwić czy je pomieszczę. Wydaje mi się, że większość osób może mieć podobnie. Poza tym wchodzimy w erę wodnika. Technologia zaczyna dominować, również w świecie wydawniczym.

Jest też druga ważna kwestia. Jak słusznie Pani zauważyła, to jest debiut. I ma Pani rację. Pierwsze recenzje i komentarze są najważniejsze. Albo czytelnik Cię przyjmie, albo odrzuci. Krótko mówiąc, E-booka prościej jest zdjąć z linii strzału.


Książek, filmów, czy seriali opisujących skomplikowane relacje damsko-męskie jest mnóstwo. Czy szukała w nich pani inspiracji? A może uznała, że zaproponuje odbiorcom coś innego, dlatego to zwyczajna kobietka ratuje z opresji rosłego mężczyznę, a nie on ją?


Totalnie nie wiem co odpowiedzieć.


„Piękny", którego prawdziwe imię to Dominik niefortunnie ląduje w rzece pod mostem, którym przemieszczała się Natalia. Najpewniej utopiłyby się, gdyby bojąca się wody, nieumiejąca pływać kobieta, nie uratowała go z opresji. Ta scena staje się zaczątkiem dalszych perypetii bohaterów. A czy miała ona także zaznaczyć siłę charakteru Natalii?


Myślę, że to bardziej miało pokazać, że nie należy przechodzić obok ludzkich nieszczęść, obojętnie. Nawet wtedy gdy mamy dużo do zaryzykowania. Dziewczyna mimo tego, że się bała, nie zostawiła obcej osoby w potrzebie. Zaryzykowała i los ją za to wynagrodził. Wiadomym jest, że nie ryzykowała tylko dlatego, „bo trzeba pomagać”. Zaryzykowała, bo wierzyła w swoje siły. Z dalszych częściach dowiadujemy się, że jest silną osobowością, odważną, zaradną i upartą. W tym akurat konkretnym przypadku trzeba było wykazać się jakimiś dodatkowymi cechami, niż tylko samą chęcią niesienia pomocy. A ona je posiadała.

Osobiście wierzę, że karma wraca do ludzi. Im więcej z siebie dajemy, tym więcej, do nas wróci, w innej postaci, od kogoś innego, ale wróci. Ją los wynagrodził.


Oczywiście warto zapytać, czy obdarzyła Pani Natalię jakimiś z własnych cech?


Na początku tak myślałam, ale moja własna postać wymknęła mi się spod kontroli. Nie wiem, czy we wszystkich podejmowanych przez Natalię decyzjach, ja osobiście bym się odnalazła. Raczej nie. Jedna z cech – powiedzmy, że nasza wspólna, przyświecała jej przez całą powieść - jest dyskretna. Jest też uparta- to może trochę też. Jest niezależna- to się zgadza.


„Piękny" jest naprawdę przystojny, a do tego bogaty, szarmancki i posiada niezwykłe libido. Czy w taki sposób wyobraża sobie Pani ideał mężczyzny?


Muszę Panią zaskoczyć. Jeśli chodzi o charakter, to owszem. Ten facet spełnia większość zalet, które według mnie są „mile” widziane u mężczyzny. Natomiast, jeśli chodzi o urodę, to nie do końca jest to mój typ. Ile ludzi tyle pierwowzorów. Nie mniej doceniam taką urodę męską. Jest to pierwowzór kreowany przez większość kobiet w swoich marzeniach o idealnym facecie. Więc skoro książki są dla nas, czemu więc nie zaszaleć z wyobraźnią. Zrobiłam z Pięknego faceta prawie idealnego.


Druga część wywiadu - Tutaj

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy - Sylwia Cegieła
Sklep internetowy TylkoRelaks.pl
CoCzytamy.pl