„Zapraszam do poznania losów Awanturników” – wywiad z Mateuszem Juszczykiem

Obrazek artykułu
Wywiad z Mateuszem Juszczykiem, autorem inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami przygodowo-historycznej powieści „Pieśń o Awanturnikach”. Tytułowi Awanturnicy zrobią wszystko, by zyskać nieśmiertelną sławę.

 Mateusz Juszczyk jest „uzależnionym” od biegania pasjonatem historii. Pomysł na powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historycznymi narodził się w trakcie jednego z treningów. Bieganie pozwala autorowi radzić sobie z codziennymi problemami oraz odnajdywać inspirację.


Powieść zatytułowana „Awanturnicy” rozpoczęła pasjonującą opowieść, której głównym bohaterem stał się szkutnik Marcin Seradzki. Teraz pojawił się już drugi, ale na pewno nie ostatni tom „Pieśń o Awanturnikach”. Ponownie spotkamy Seradzkiego oraz wielu nowych charakterystycznych bohaterów. W siedemnastowiecznej rzeczywistości czeka ich wiele wyzwań i niebezpieczeństw, ale Awanturnicy zrobią wszystko, żeby zyskać nieśmiertelną sławę...


Panie Mateuszu od momentu, gdy udzielił Pan ostatniego wywiadu, minęło sporo czasu. Warto więc zapytać, czy w Pana życiu nastąpiły jakieś znaczące zmiany?


Tak. Przez ostatnie trzy lata wiele się zmieniło. Na pewno mam teraz więcej obowiązków. Dużo pracuję, dodatkowo zacząłem nowe studia na kierunku Zarządzanie, a poza tym jestem w trakcie planowania ślubu. Całymi dniami praktycznie nie ma mnie w domu, więc coraz ciężej znaleźć mi czas na pasje i odpoczynek. Różnica jest taka, że kiedyś każdy dzień wyglądał podobnie. Można powiedzieć nawet, że była to taka rutyna, za którą czasami tęsknię. Na teraz każdy dzień wygląda zupełnie inaczej niż poprzedni. Tak jak dawniej mogłem przez pięć dni wstawać o poranku i pisać, tak dzisiaj szukam tego czasu. Ale cieszę się, że tak jest. Nauczyłem się przede wszystkim planowania i zarządzania swoim czasem. Jest to dla mnie pewien sprawdzian moich możliwości.


Dodatkowo nową pasją stała się gra w squasha. Więc i na to poświęcam teraz czas, kiedy tylko się da. Mój pomysł, jak radzić sobie z tym wszystkim jest taki, że poza pracą każdego dnia, stawiam sobie za cel zrealizować jedną z pasji tego samego dnia i to dość konkretnie. Na początku był z tym problem, potem wyrobiłem sobie tę zdolność. Czyli jeśli idę na dwanaście godzin do pracy, to z rana przed tym zaczynam życie od konkretnego biegu. Kolejnego dnia po pracy idę na squasha, potem kolejnego dnia jeszcze piszę następny tom Awanturników i tak dalej. Uwielbiam to robić. Mimo tego szukam też czasu na wyciszenie, modlitwę, czas dla rodziny i sen, który dla sportowca jest bardzo ważną kwestią regeneracji, po tak aktywnym dniu.


Zadebiutował Pan przygodową powieścią z prawdziwą historią w tle „Awanturnicy”. Zgodnie z zapowiedzią, tym razem oddaje Pan w ręce czytelników dalszą część opowieści zatytułowaną „Pieśni o Awanturnikach”. Czy kontynuacja tej pasjonującej historii nastręczała Panu jakichkolwiek trudności?


Tak. I to dosyć sporo. Jest to książka przygodowo-historyczna, a moim głównym zamierzeniem było to, by ta historia w tle faktycznie była odwzorowana w każdym szczególe. Jest tam wiele prawdziwych wydarzeń. Musiałem się przygotować do tej części bardzo solidnie. Każdy detal się liczył. Ale wiedziałem, że efekt będzie tego wart. Zdarzało się, że rezygnowałem z pisania sceny któregoś dnia na rzecz czytania historii tamtego okresu, by nie zapominać o najdrobniejszych szczegółach. Do sceny wracałem następnego dnia, z nową wiedzą. To wspaniałe doświadczenie, bo przez to naprawdę czułem się jakbym żył razem z tamtymi ludźmi. Wiele poznałem nowości. Dla osoby, która interesuje się historią to naprawdę coś wspaniałego. Kolejną trudnością było pisanie wielu wątków naraz. ,,Pieśni o Awanturnikach'' tych historii bohaterów mają naprawdę sporo. Ważne było, by o wszystkim pamiętać. Tu także liczył się każdy detal.


Ostatnim razem zdradził Pan, że uwielbia biegać i właśnie w trakcie realizowania tej sportowej pasji miewa najlepsze pomysły na fabułę. Można więc zapytać, czy i tym razem bieganie pomogło Panu w przygotowywaniu książki?


Tak. Bieganie tutaj odegrało wielką rolę. Zdarzało się, że miałem już konkretny plan sceny, a gdy wybiegłem w trasę, wszystko się zmieniało. Miałem inną wizję czegoś, inne zakończenie, pomysł na nowego bohatera i tak dalej. Czyli na przykład to nad czym myślałem przez trzy dni, zmieniło się w ciągu kilku godzin, w trakcie maratonu po moim rodzinnym mieście. Bieganie wycisza umysł, pozwala odpocząć od codzienności. Nie tylko rodzi nowe pomysły na książki, ale także wtedy szukam sposobów na rozwiązanie problemów. Więc to nieodłączna część mojego życia. Jestem uzależniony od tego sportu. Nie wyobrażam sobie bez niego życia. Ale to dobre uzależnienie. Bieganie powoduje, że w życiu jest mi łatwiej radzić sobie z problemami. Buduje charakter.


A wracając do książki. Część akcji toczy się na duńskiej ziemi. Ciekawym doświadczeniem było kiedyś biec o szóstej rano, wcielić się w bohaterów i wyobrażać sobie ich podróż przez Duńskie fiordy.


Pieśni o Awanturnikach” to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historycznymi. Wraz z bohaterami czytelnicy będą poznawać trudne realia obowiązujące w siedemnastowiecznej rzeczywistości. Czy opisywanie akcji toczące się w tak odległym czasie wymaga wcześniejszego zgłębiania źródeł?


Tak i to dosyć solidnie. Przy pierwszym tomie ,,Awanturników'' wystarczyła mi tak naprawdę wiedza, którą nabyłem w szkole, na studiach historii i opisy kolonizacji, które zgłębiałem jeszcze przed pisaniem. Tutaj było zupełnie inaczej.


Były momenty, że w trakcie pisania musiałem wrócić do źródeł i czytać, albo poszukiwać więcej informacji. Szczególnie że, wiele wydarzeń było opisanych w sposób niejasny. Każdy z autorów tamtego wieku, miał inną wizję czegoś. Mimo że, obaj brali udział w tej samej sytuacji. Jeśli stawia się na realizm i odwzorowanie życia tamtych czasów, to bez zgłębiania źródeł się nie obejdzie.


    Sięgając po „Pieśni o Awanturnikach”, ponownie spotkamy charakternego bohatera o wielkich marzeniach Marcina Seradzkiego. Czy na łamach tej powieści również wystawił go Pan na niebezpieczne przygody i sytuacje, w których będzie musiał dowieść wierności własnym ideałom?


Owszem. Marcin nigdy nie ma łatwo, zresztą już w pierwszym tomie ,,Awanturników'' życie go mocno doświadczyło. W tym przypadku nie będzie inaczej, a jestem pewien, że tym razem Marcinowi Seradzkiemu jeszcze bardziej przyjdzie bronić swoich zasad. Szczególnie że znalazł się w samym sercu Wojny Północnej. Doświadczenia i obraz tego, co zobaczy, na pewno wpłyną na jego życie i poglądy. A marzenia pan Seradzki będzie musiał odłożyć na dalszy plan.


    W pierwszym tomie Awanturników na drodze Marcina Seradzkiego postawił Pan Kettlera, a duet ten dynamicznie napędzał akcję. Czy tym razem Marcin spotka kogokolwiek, z kim przeżyje tak wiele?


Tak. W tym przypadku na drodze Marcina i to zaraz na początku powieści stanie hetman Stefan Czarniecki. Będzie to jednak burzliwa znajomość. Kettler był marzycielem jak Seradzki. Oboje mimo dzielących ich pozycji społecznych bardzo dobrze się rozumieli i choć zdarzały im się nieporozumienia, darzyli się szacunkiem. W przypadku szkutnika i polskiego hetmana różnice, jakie ich dzielą, są ogromne. To ludzie o różnych hierarchiach wartości. Marcin marzyciel i podróżnik, Stefan żołnierz napiętnowany wspomnieniami krwawej kariery.


Nie będę zdradzał konkretnych szczegółów, bo to Państwo poznacie w trakcie czytania lektury. Poza tym fabuła książki wiążę się z pewnymi nierozerwalnymi przyjaźniami i znajomościami oraz zasadami kodeksu rycerzy i wiary. Ale tak jak wcześniej wspomniałem. To wszystko czytelnicy już sami poznają. Takich bohaterów będzie na pewno więcej.


    Pieśni o Awanturnikach”, jak wskazuje tytuł, będzie związana z muzyką. W siedemnastowiecznej rzeczywistości odśpiewywane pieśni niosą pokrzepienie i pozwalają na moment zapomnieć o codziennych troskach. Czy zdradzi Pan czytelnikom, jaką rolę w życiu bohaterów odegra muzykowanie? Na muzycznym tle zdarzą się przecież momenty naprawdę niebezpieczne.


,,Pieśni o Awanturnikach’’ opowiada przede wszystkim o latach wojen. W porównaniu do ‘’Awanturników’’ ten czas tu opisany, czyli lata 1657-1660, to jeszcze bardziej trudne czasy. Każdemu grozi niebezpieczeństwo. Tytułowi Awanturnicy chcą zdobyć nieśmiertelną sławę. A więc każdy z nich będzie się prześcigał o to, by to On został zapamiętany na kartach historii. A biorąc pod uwagę fakt, że świat wojny nie ma żadnych reguł, miejsce w pieśni będzie wiązało się z tym, że taki bohater nie będzie mógł czuć się bezpiecznie. Dla jednych muzykowanie, to będzie wymarzona sława, dla innych przypadek, który wpędzi ich w kłopoty. To, co będzie pokrzepieniem i chwilą wytchnienia dla pospólstwa, dla tytułowych Awanturników stanie się walką o przetrwanie.


    W pierwszej części Awanturników przedstawił Pan całą plejadę bohaterów. Czy i tym razem napotkamy postacie, na które powinniśmy zwrócić szczególną uwagę? Warto również zapytać, czy po Marcinie pojawił się bohater, którego obdarzył Pan również silną „sympatią”?


Bohaterów jest wielu. O wiele więcej niż w przypadku pierwszej części Awanturników. Poznamy nie tylko dalsze losy marzyciela i szkutnika Marcina Seradzkiego, Okrutnego pirata Williama Jamesa Blackborna, pięknej Panny Greenwood i jej rodziny oraz ich wszystkich przyjaciół i wrogów, ale także napotkamy nowe barwne postacie. Nie będę zdradzał, co wniosą do powieści, ani kim są, ale na pewno mogę obiecać, że poważnie wpłyną na życie znanych z poprzedniej części bohaterów. A co do ,,sympatii'' to myślę, że każdy z nich na nią zasługuję. Bez tych bohaterów, ta powieść po prostu by nie istniała.


    Zbyt wielu szczegółów nie chcemy zdradzać, ale warto zapytać, jakimi słowami zechce Pan zachęcić czytelników do lektury?


To lektura dla każdego, kto interesuje się historią tamtego okresu. Jeśli uwielbiacie Państwo splecioną ze sobą przygodę i historię, to zapraszam do poznania losów Awanturników. Siedemnastowieczny świat oferuje nam przede wszystkim wiele ciekawostek. Dzięki tej powieści i przygotowaniom do jej napisania sam poznałem wiele wspaniałych rzeczy i spraw związanych z tamtymi czasami. To wszystko zawarłem w Awanturnikach i Pieśniach o Awanturnikach.


    Zgodnie z Pana założeniem Awanturnice doczekali się kontynuacji. A co teraz ma Pan w planach?


Jest drugi tom opowieści o Awanturnikach, a powoli kończę trzeci. To jeszcze nie koniec historii tych ludzi. Zdradzę tylko, że kolejna część będzie nosić tytuł ,,Królewski Awanturnik''.


    Kończąc, pozostaje podziękować za udzielone odpowiedzi oraz zapytać, czego możemy życzyć na przyszłość?


Dziękuję. Myślę, że szybkiego wydania trzeciego tomu. Chciałbym, by kontynuacja pojawiła się jak najszybciej.


Rozmowę przeprowadziła Agata Orzechowska. 

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy - Sylwia Cegieła
Sklep internetowy TylkoRelaks.pl
CoCzytamy.pl