Wywiad z Małgorzatą Mossakowską – Górnikowską, autorką książki „Pani Nela z Saskiej Kępy”

Obrazek artykułu
Jest wnuczką tytułowej Neli, głównej bohaterki „Pani Neli z Saskiej Kępy”, jednak w książce pojawia się dopiero pod koniec. To Ona, ta mała Małgosia postanowiła napisać historię swojej babci. Niezwykłą historię, bo to trochę o zagubionej, młodej dziewczynie, obracaniu się w świecie wielkich warszawskich osobowości, kobiecie walecznej, silnej, której cierpliwość i zapas wszystkiego co dobre kruszyły się z każdym rokiem.

Nela, bez wątpliwości była wyjątkową osobowością, silną, apodyktyczną, ale miała duże poczucie humoru i momenty, w których budziła się w niej mała dziewczynka. Dla wnuczki zawsze wyrozumiała, oczytana, zawsze przynosząca inne książki do czytania.

 

Poznajcie panią Małgorzatę Mossakowską – Górnikowską, wnuczkę Anieli Bińkowskiej, która opisała historię babci. O tym, jak i od czego to wszystko się zaczęło przeczytacie poniżej.

 

Zapraszam serdecznie.

 

Pani Małgorzato. „Pani Nela z Saskiej Kępy”, to Pani debiut literacki, czy ma Pani już jakieś publikacje na swoim koncie? Chciałabym, żeby opowiedziała Pani coś o sobie. Czym zajmuje się Pani zawodowo, jakie są Pani pasje, jaka jest Pani twórczość?

„Pani Nela” to debiut. Zaczęło się od bloga (paninela.bolg.pl), na którym publikowałam sukcesywnie kolejne rozdziały w tempie, w którym pisałam. Równocześnie rozdział miał swój odnośnik na FB (Facebook/Pani Nela) i w ten sposób zdobywał czytelników. Aż wreszcie zebrało się sporo materiału i aż szkoda było to tak zostawić. Dlatego pojawiła się książka.

W tej chwili na profilu Neli, na Facebooku zamieszczam recenzje oraz wydarzenia promocyjne dotyczące książki.

Ukończyłam dzienne studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Pracowałam dorywczo w różnych redakcjach, jednak to korporacja (firma badan rynkowych) przez 15 lat determinowała moją codzienność zawodową.

Kończę w tej chwili powieść współczesną, zupełnie inną niż „Pani Nela z Saskiej Kępy”, ale mam nadzieję, że interesującą dla czytelników. Nosi tytuł „Za drzwiami”. Tak jak w przypadku „Pani Neli”, poszczególne rozdziały publikuję na blogu (zadrzwiami.piszecomysle.pl) i FB (Facebook/Za drzwiami). Już teraz zapraszam do lektury a niedługo później do księgarni.

 

Nela, skrót od Anieli. Historia kobiety skromnej, ale silnej charakterem. To była Pani babcia. Jak Pani ją wspomina? Z książki jawi nam się obraz kobiety zagubionej, ale bardzo apodyktycznej, mającej zawsze swoje zdanie i to w dodatku najważniejsze. Jaka była Nela dla wnuczki Małgosi? Jaką była babcią?

Babcia była bardzo ważna w moim życiu. Jako dziecko nie byłam oczywiście w stanie dostrzec tego, jaka była niezwykła. Choć już wtedy widziałam, że nie była przeciętną babcią, która wyciera ręce w fartuch i czeka w kuchni na wizytę wnuczki z talerzem gorących pierogów. W zasadzie to nigdy nie widziałam, żeby coś gotowała. Raz w tygodniu przyjeżdżała na obiady do córki i dzięki temu widywałyśmy się niezmiennie, przez wiele lat w każdą sobotę. Niezależnie od tego, ile miałam lat, Babcia traktowała mnie tak, jakbym była dorosła. Była kategoryczna w sądach, apodyktyczna, co tylko wzmacniało się z wiekiem. Traktowała mnie trochę jak audytorium, do którego można było wygłaszać niezliczone historie, prawdy życiowe i anegdoty. Miała przy tym nieprawdopodobne poczucie humoru. Potrafiła śmiać się nawet z tego, co sama mówiła. Czasem była dziecinna i może dzięki temu miała ze mną o wiele lepszy kontakt niż z własną córką. Była niesamowicie oczytana. Przynosiła mi książki z biblioteki mówiąc, że mogę trzymać ile chcę, ale za tydzień przeniesie coś następnego.


Ile w tej historii jest prawdy, ile fikcji literackiej? Co w ogóle skłoniło Panią do napisania tej historii?

Zaczęłam spisywać zapamiętane sytuacje. Pierwsze 13 rozdziałów miało zupełnie inną formę. Dopiero później pomyślałam, że Neli i Saskiej Kępie przydałaby się mniej anegdotyczna a bardziej literacka forma. Wyrzuciłam pierwszą wersję i zaczęłam pisać od nowa. Miałam taki głód pisania jakby to wszystko czekało po prostu na swój moment.

 

Skąd czerpała Pani wszelkie wiadomości potrzebne do tej książki? Oprócz fotografii zapewne pomogły wspomnienia mamy? Jak w ogóle mama wspominała Nelę?

Niestety nie posiłkowałam się niczyimi wspomnieniami. Nie istnieją też żadne pamiętniki czy choćby zapiski ani babci, ani mamy. Córka Neli – Ania- a moja Mama zmarła 11 lat temu, dwa lata po śmierci matki. Nie było czasu ani okazji, by wspominać Babcię.

Wiedziałam, że Nela przyjechała z Łodzi do Warszawy w wieku 17 lat w jednej sukience. Większość scen napisała moja wyobraźnia. Jednak jest w nich Babcia taka, jaka była. O wielu rzeczach słyszałam od niej samej. Obrazów dawnej Warszawy szukałam w literaturze, co wykazałam w dość obszernej - jak na tak skromną książkę - bibliografii. Śledziłam mapy dawnych linii tramwajowych wyobrażając sobie, jaką trasę mogłaby pokonać po przyjechaniu do stolicy. Trochę w ten sposób powstawała cała książka. Wiedziałam, że podróż poślubną spędzili w Zakopanem, ale co tam robili? Mogłam jedynie próbować się domyślić wiedząc, jakim człowiekiem okazał się jej mąż a mój dziadek, którego nie widziałam poza bardzo wczesnym dzieciństwem. Tak wczesnym, że zupełnie go nie pamiętam.


Kogo jeszcze Pani pamięta dobrze z rodziny babci? Interesuje mnie sylwetka Flory, jako pisarki. Czy pamięta Pani cokolwiek, co dotyczyłoby właśnie Jej twórczości? A może pamięta Pani wuja „Hejo”? Jaki był?

Flora i Władek – jej mąż a brat Neli otoczeni byli kultem. Byli w oczach babci najzdolniejszymi i najwspanialszymi ludźmi, z jakimi przyszło jej obcować. Flora na zawsze pozostała jej dobrym duchem, zaś Władek był wzorem erudycji, poliglotą, autorytetem. Nie było mi dane ich poznać. Dopiero niedawno udało mi się odnaleźć ich grób na warszawskich Powązkach.

Zarówno Flora jak i Władek pisali w sposób trudny. Przebrnięcie przez tego typu literaturę może stanowić nie lada wyzwanie dla współczesnego czytelnika. Chociaż na pewno łatwiej czytać Florę niż Władka. Ich córka, Ewa Bieńkowska, która mieszka we Francji, wydała kilka lat temu książkę wspomnieniową o rodzicach.

 

Na okładce widnieją dwie wspaniałe rekomendacje, dwóch znanych osób. Trudno było dojść w ogóle do takich osób, które pamiętają Nelę?

To akurat było najłatwiejsze zadanie, gdyż obie panie mieszkały w bardzo bliskim sąsiedztwie Neli. Jednak ze względu na różnicę wieku nie były to oczywiście osoby, które mogłyby dobrze ją znać. Takich już po prostu nie ma. A szkoda.

Mam szczęście, że obie panie są wybitnymi osobowościami i zgodziły się przeczytać książkę.

 

Coś od siebie dla czytelników:

Będę szczęśliwa, jeśli Nela na tyle poruszy serce czytelnika, że pozostanie w jego pamięci. Teraz jesteśmy mniej wyraziści, mniej kontrastowi. Nela nie bała się mówić, co myśli. Chłonęła ludzi, potrzebowała ich, chciała im pomagać, motywować, że nigdy na nic nie jest się za starym i na nic nie jest za późno.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Z Małgorzatą Mossakowską – Górnikowską, autorką książki „Pani Nela z Saskiej Kępy” rozmawiała Agnieszka Krizel (właścicielka bloga nietypowerecenzje.blox.pl)

 

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy - Sylwia Cegieła
Sklep internetowy TylkoRelaks.pl
CoCzytamy.pl