„Udało mi się napisać powieść, w której wielu różnych ludzi odnajdzie coś dla siebie” - wywiad z Arturem Tołłoczko

Obrazek artykułu
Wywiad z Arturem Tołłoczko, autorem powieści „Tańcz ze mną tango”, w której wielu różnych ludzi odnajdzie coś dla siebie. Ta skłaniająca do przemyśleń książka skierowana jest do młodzieży i dorosłych czytelników

Artura Tołłoczko można nazwać  pisarzem wielu gatunków. Na koncie autora znajdziemy bowiem poradniki coachingu, tomik poetycki, czy intrygujące powieści fantastyczne. Tym razem nadszedł czas na skłaniającą do refleksji powieść „Tańcz ze mną tango” Autor zapewnił, że jest to książka, w której wielu różnych ludzi odnajdzie coś dla siebie

 

Panie Arturze, jest Pan niebywale ciekawą osobą, dlatego na początek warto zapytać, czy zechciałby Pan pokrótce opowiedzieć o sobie czytelnikom. Zdradzić, jak to możliwe, że po wielu latach pracy w korporacjach zaczął Pan kierować własnym biznesem, zajmować się marketingiem i zarządzaniem, aby od 2008 roku prowadzić sesje coachingu holistycznego? Czy nadal jest to Pana główne zajęcie? A może obecnie realizuje się Pan już w zupełnie innym obszarze?


Bardzo dziękuję. Z moją historią zawodową było trochę na odwrót. Najpierw przez osiem lat prowadziłem własną działalność gospodarczą, a dopiero potem dołączyłem do korporacyjnego świata. Coachingiem zajmowałem się przez wiele lat w firmie, w której byłem menedżerem, a od 2008 roku, kiedy zrobiłem międzynarodowy certyfikat, zająłem się prywatnie pomaganiem ludziom w tym obszarze. Nadal pracuję w korporacji i dużo latam po Europie. Czas w samolocie często poświęcam właśnie na pisanie książek.


W 2014 roku w ręce czytelników oddał Pan syntetyczną prezentację coachingu zaprezentowaną w ciekawej formie na łamach książki „Winnetou, czyli krótki przewodnik po coachingu”. Pana doświadczenia zawodowe były spójne z tematyką tejże publikacji. 3 lata później ukazał się tomik poetycki „Kanarek w klatce na szafie”. Tym razem pośród osobistych wyznań, czytelnicy mogli odnaleźć w pozycji ważne przesłanie. Proszę wyjaśnić, skąd potrzeba, by wyrazić własne odczucia i przemyślenia poprzez poezję?


Wiersze pisałem przez całe życie. Pozwalały mi one na wyrzucenie z siebie kłębiących się gdzieś pod powierzchnią mojej skóry, na wysokości serca, uczuć, rozterek, potrzeb i uzyskanie upragnionego spokoju. Pewnego dnia postanowiłem podzielić się nimi z pewną uznaną poetką, której się moja poezja bardzo spodobała i namówiła mnie na wydanie tomiku, w którym zawarłem wybór wierszy z okresu ponad 20 lat mojego życia. Dlatego znajdzie się tam utwory z okresu wczesnych poszukiwań miłości i zranień serca, jak i późniejszej radości z posiadania dzieci i rodzinnego ciepła. Zawarłem w nich na pewno kawałek swojej duszy. Uwidoczniłem elementy mojej osobowości, które zapewne nie tak często mogą zaobserwować na co dzień moi współpracownicy.


Swoją osobą niejako dowodzi Pan, że nawet najlepsi, najbardziej zdeterminowani biznesmeni pod „zbroją” w postaci eleganckich garniturów potrafią skrywać wrażliwe wnętrze? Czy taki właśnie jest Artur Tołłoczko?


Ha. Na to wygląda. Proszę tylko mnie z tym nie zdradzić.


Z całą pewnością nie sposób Pana zaszufladkować jako autora jednego gatunku. Po odnoszącym się do konkretnej tematyki przewodniku pojawił się poetycki tomik, a teraz nadszedł czas na powieść„Tańcz ze mną tango”. Proszę  zdradzić, jak narodził się pomysł na tę książkę?


Powieść „Tańcz ze mną tango” jest pewnego rodzaju marzeniem o tym, aby móc poprawić zdarzenia z przeszłości, które do dziś wywołują smutek lub, by przeżyć jeszcze raz te momenty, które sprawiły nam największą radość i nadal przywołują uśmiech na usta. Tak to się zaczęło. Jednakże patrząc wstecz, nie sposób nie odnieść się do wydarzeń historycznych, postaw ludzkich w sytuacjach ekstremalnych lub po prostu etycznie wątpliwych, jeśli mogę użyć takiego określenia. Przejrzałem pokłady mojej pamięci i wybrałem wartościowe albo po prostu tkwiące tam głęboko historie z życia mojego i ludzi, których spotkałem na mojej drodze. Pozmieniałem je, aby powstała z tego powieść, a nie pamiętnik i połączyłem w fabułę, która prowadzi czytelnika od momentu spotkania z podróżnikiem w czasie na pierwszych jej stronach, do odkrycia wreszcie, czy prawdziwa miłość może zwyciężyć nawet nieodwracalność historii i czasu.


„Tańcz ze mną tango” to powieść obyczajowa z elementami ponadnaturalnymi. Narratora będącego pisarzem odwiedzi tajemniczy mężczyzna, który odbył niejedną podróż w czasie. To jego opowieści zostaną spisane. Czytelnicy będą mogli wielokrotnie zastanowić się jak, to by było móc cofnąć się w czasie i spróbować dokonać zmian, które miałyby wpływ na przyszłość? Czy pobudzenia czytelników do tego rodzaju rozważań to główny cel powieści?


Jedna  z moich znajomych powiedziała mi, że po przeczytaniu tej książki, długo nie mogła z niej wyjść, ponieważ tak wiele jej własnych historii wplotło się tam podczas czytania. To jest wspaniałe i właśnie na tym mi zależy. Sam kocham czytać książki, które pobudzają mnie do przemyśleń. Do zastanowienia się nad światem, w którym żyjemy, nad przeszłością, nad tym, co minęło i co jeszcze jest przed nami. Bo bohater tej powieści nigdy się nie poddaje. Ciągle ma nadzieję na przezwyciężenie ograniczeń, które wydają się niemożliwe do ominięcia, bo przecież doświadczenie wciąż na nowo go o tym przekonuje. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki, choć niektórzy uwierzą w to, że życie i swój los można zmienić, nawet wbrew oczywistym faktom.


Czytelników na pewno zaciekawi, że tytułowe tango w dosłownym sensie nie wskazuje na ten kunsztowny taniec. Czy zdradzi Pan, z kim główny bohater Piotr będzie wykonywał złożone figury?


Nie. Tego nie zdradzę. Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest bardziej złożona, niż się wydaje.


Opowiadający o sobie i swoich podróżach bohater to Piotr, który jako manager pracuje w jednej z warszawskich firm. Czy wyposażył Pan tę postać w niektóre ze swoich cech?


I tak i nie. Postać Piotra zbudowałem z wielu różnych fragmentów i raczej trudno byłoby mi ujrzeć w niej swoją osobowość. Natomiast jego historia jest w dużym stopniu oparta o to, co przeżyłem sam lub mogłem zaobserwować dookoła siebie.


Wspomniał Pan, że po książkę z powodzeniem może sięgać młodzież oraz dorośli czytelnicy. Po lekturze ludzie młodzi na pewno zastanowią się nad znaczeniem podejmowanych decyzji. A czy tych starszych nie ogarnie żałość, że nie zdołają już niczego zmienić? A może, tak jak wspomniał bohater, powinni zrozumieć, że bez tych wszystkich doświadczeń najpewniej nie byliby tym, kim są obecnie?


To jest jeden z przekazów tej opowieści. To jest wniosek, do którego sam doszedłem podczas jej pisania: „Gdybym mógł zmienić fragmenty z mojego życia, które bolały mnie najbardziej, zapewne zubożyłbym straszliwie swoją dzisiejszą osobowość, moje obecne ja”.


Zbyt wielu szczegółów nie można zdradzać, warto jednak zapytać, w jaki sposób Pan chciałby zachęcić czytelników, by sięgali po lekturę?


Wybierając taką tematykę, udało mi się napisać powieść, w której wielu różnych ludzi odnajdzie coś dla siebie. Miłość, rozterki wyborów, radość z posiadania cech supermena, historię niedawną i tę dawniejszą, podróże. Mam nadzieję, że pobudzi też ona do przemyśleń nad przemijaniem i kuciem swojego losu.


Ponieważ ma Pan na swoim koncie już kilka tak różnych tematycznie pozycji należy zapytać, czy z czasem pojawią się kolejne. Warto też podpytać, czy istniejesz jakieś zamysł?


To już moja siódma pozycja. Książki z dziedziny fantasy wydałem pod pseudonimem Artur Wells. Na powieści „Sen Henny” uczyłem się rzemiosła, ale jest to nadal moja ulubiona pozycja, nawet jeśli musiałem potem wydać „Świat Henny”, w którym poprawiłem styl i błędy młodego pisarza. Wspominam o tym, gdyż mam gotowe konspekty na kontynuację każdej z moich książek i opowiadań, łącznie z „Tańcz ze mną tango”. Potrzebuję jedynie inspiracji, co do kierunku (może czytelnicy mi to podpowiedzą) oraz czasu na ich napisanie. Mam też zupełnie nowe pomysły…


Kończąc, należy podziękować za udzielone odpowiedzi i zapytać, czego możemy życzyć Panu na przyszłość?


Radości z komentarzy czytelników, którym moja książka sprawi przyjemność. Po to przecież pisze się powieści. Pewien młody człowiek napisał mi kiedyś, że jestem jego ulubionym pisarzem fantasy – dla tego jednego czytelnika warto poświęcić setki godzin na napisanie nowej książki. Dziękuję uprzejmie.

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy