Recenzja "W cieniu Olbrzyma"

Okładka
Olbrzym po niemiecku nazywa się riese i taką właśnie nazwę nosi kompleks budowli podziemnych zlokalizowanych w Górach Sowich na Dolnym Śląsku.
Właśnie ten tajemniczy i złowrogi kompleks podziemny pozostaje w tle wydarzeń w powieści autorstwa Jolanty Marii Kalety pod tytułem „W cieniu olbrzyma”.

Wszystko się zaczyna kiedy w 1945 roku do miasta przemianowanego na Jedlina Zdrój dociera fala polskich osadników. Wśród tych osadników jest młoda kobieta o imieniu Antonina. Antonina pochodzi z Poznania a do Jedliny Zdrój trafiła z obozu w Sochaczewie po powstaniu warszawskim. Nasza bohaterka pragnie ułożyć sobie życie po okrutnej wojnie, która i ją dotknęła. Zostaje dyrektorką domu dziecka w Jedlinie Zdrój. Region Gór Sowich pozostaje wciąż bardzo niespokojny. W okolicach żyje jeszcze wielu Niemców oczekujących na wyjazd do Niemiec z przyznanych Polsce terenów. W środowisku Niemców działają grupy wehrwolfu. Wśród nich jest i taka, której dowódcami są dwaj byli esesmani. Zadaniem esesmanów jest zatajenie prawdy o kompleksie riese. Wysadzają oni ładunkami wybuchowymi wejścia do podziemi. Kompleks „olbrzyma” kryje w sobie liczne tajemnice, które częściowo poznajemy. Losy tych dwóch esesmanów krzyżują się niejednokrotnie z losami Antoniny. Jeden z nich przejawia nawet miłość wobec naszej bohaterki ale przy tym nie przestaje być zbrodniarzem i wyrachowanym okrutnikiem. Powieść obfituje w ciekawą akcję a jej zaleta są doskonałe charakterystyki postaci

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy