Przemoc w rodzinie - kiedy dom przestaje być bezpieczną przystanią

Obrazek artykułu
W powszechnym przekonaniu przemoc występuje przede wszystkim w tak zwanych rodzinach patologicznych. Zwykle towarzyszy temu alkoholizm. Jednak czy to jest najczęstsza przyczyna? Badania wykazują, że zjawisko związane jest bardziej z napiętą i chłodną atmosferą w domu, aniżeli z sytuacją socjalną i ekonomiczną.

Przemoc występuje we wszelkich możliwych konfiguracjach. Są takie, w których dotyczy przede wszystkim współmałżonków. Powszechnym staje się model, gdzie krzywdzone i zaniedbywane są dzieci. One również stają się agresorami wobec rodzeństwa, ale także i wobec samych rodziców. Ofiarami stają się zazwyczaj najsłabsi – osoby niedołężne i dzieci. Przemoc i agresja w rodzinie zwykle podlegają eskalacji.

  • Sprzyjają temu następujące czynniki:
- Powszechne przekonanie o tym, że rodzina ma prawo do prywatności; 
-  Długi czas przebywania dziecka w rodzinie (powielanie dostępnego wzorca);
-  Przymusowe uczestnictwo dzieci w konfliktach rodzinnych (niemożność izolacji);
-  Trudne i kryzysowe sytuacje, przed którymi staje cała rodzina (wiele okazji do narastania frustracji);
-  Niedostępność rodzinnej agresji dla kontroli społecznej;
-  Silne przekonanie jednostek o ich prawie do wywierania na różne sposoby wpływu na swoją rodzinę;
-  Normy kulturowe legitymizujące używanie przemocy w domu („Jak wrócimy do domu, to ci pokażę”).

  • Tradycja” przemocy najczęściej przechodzi z pokolenia na pokolenie. „Kto wczoraj był znieważany, bity, zaniedbany, jutro robi to samo". Dzieci dorastające w domach, gdzie stosowana była przemoc, w swoich dojrzałych już związkach, bywają jej sprawcami lub ofiarami. To właśnie rodzina dostarcza podstawowych wzorców agresywnych zachowań. Przekazywane normy i wartości, dopuszczają istnienie przemocy we wzajemnych relacjach. Ważny jest jeszcze jeden czynnik. Dziecko doświadczające agresji i zaniedbań, pozbawione opieki życzliwych dorosłych, uczy się postrzegać świat jako wybitnie zagrażający. Kiedy więc dorasta, próbuje zapanować nad nim, używając siły fizycznej. 

Niemal w każdej rodzinie dochodzi czasem do aktów przemocy. Nie dlatego, że rodzice mają sadystyczne zapędy. Zdarza się, że krzyczą na dziecko, są oschli i nadmiernie krytyczni. Czasem powodem jest zmęczenie, napięta atmosfera w domu, pracy, borykają się z różnego rodzaju kłopotami. Gdy nakładają się na to jakiekolwiek trudności związane z dzieckiem, łatwo jest wtedy o utratę cierpliwości.  

Na podstawie badań przeprowadzonych w 1998 r. przez M. Sajkowską z Fundacji „Dzieci Niczyje” na populacji szóstoklasistów w jednej z warszawskich dzielnic, stwierdzono:

- 14% dzieci co najmniej raz dostało lanie od rodziców, w wyniku czego doznało urazu; 
- 12% spotykały kary fizyczne nawet za drobne przewinienia;
- 47% co najmniej raz doświadczyło poniżających form agresji słownej ze strony rodziców; 
- 8% twierdzi, że dorośli co najmniej raz zachęcali je do wspólnego oglądania pornografii; 
  • - 3,6% miało kontakt fizyczny o charakterze seksualnym z kimś dorosłym.

  • Agresja sfrustrowanych dorosłych często wynika z ich poczucia kompletnej bezradności. Warto postawić się wtedy w roli dziecka, co ono wtedy odczuwa, jak przeżywa daną sytuację, co czuje w takich momentach. Przecież nie jest w stanie zrozumieć, że w ten sposób odreagowujemy stresy, które nas dopadają. Odpychane dziecko czuje się niepotrzebne i niekochane. Oczywiście są sytuacje, w których powiedzenie „nie” ma swoje usprawiedliwienie. Jednak niech będzie to asertywne wyrażenie swojej opinii w danej sprawie. Jeśli jednak dziecko będzie tylko odbierać tego rodzaju negatywne komunikaty, ma prawo poczuć się nieszczęśliwe. 

  • W trudnych sytuacjach warto się zatrzymać, wyciszyć, poradzić się przyjaciela. Efekty przynosi również rozmowa z dzieckiem. Wyraźne informowanie, że nie z jego powodu zaistniała nerwowa sytuacja. Jeśli zauważymy, że nawykowo reagujemy agresją (tą słowną i tą czynną) na trudne sytuacje, i nie bardzo sobie z tym radzimy, poszukajmy pomocy. Znajdziemy ją u psychologów prowadzących pracę terapeutyczną, edukacyjną i wspierającą. Można w ten sposób nauczyć się alternatywnych form radzenia sobie z problemami. Nauczymy się ich przezwyciężać. Łatwiej będzie ze spokojem wprowadzać nowe zasady i obyczaje w domu. Aby wyeliminować agresję w rodzinie, watro rozmawiać z dziećmi i spędzać z nimi jak najwięcej czasu.


Polecona książka 

  • „Pochodzenie z rodziny dysfunkcyjnej nie przekreśla szans na normalne, dobre i szczęśliwe życie”, tak swojej książce „Odzyskane szczęście. Wolność od bagażu z dzieciństwa” pisze Wojciech Gębura. Tak wiele osób nie umie sobie poradzić z przykrym doświadczeniem z dzieciństwa. Jak można pomóc tym osobom uwierzyć, że mogą żyć inaczej. Pokazać drogę do celu, jakim jest dobre, wartościowe i szczęśliwe życie, w zgodzie z samym sobą? Tego właśnie podjął się autor. Omówił, jak wyrwać się z pułapki patologii. Jak wyjść z zaszczepionego nieprawidłowego modelu, by móc bez obawy stanąć na drodze do wymarzonego życia. Wierzy, że dzięki niej będziemy mogli bardziej uwierzyć w siebie. Zapragniemy więcej, nie będziemy bali się podejmować właściwych decyzji i pójdziemy własną drogą do szczęścia. 
    „Pamiętaj, że najistotniejsze nie jest to, skąd pochodzisz, ale dokąd zmierzasz”. 
Nie ukrywam, że wstrząśnie nami lektura noweli „Królowa kokonu” Dominiki Czajki. Każdy czytelnik przeżyje zderzenie z ohydą rodzinnej i społecznej patologii. Spotykamy bezrobotnego alkoholika, który nie szanuje swojej żony i jej pracy. Czy wyobrażasz sobie świat bez wiary, nadziei i miłości, Drogi Czytelniku?
Żyjemy w czasach, gdzie nie mamy sekundy, by pomyśleć do czego dążymy, lub przed czym uciekamy.
Czasy, w których osobowość zanika w mobilnym gównie i medialnym natłoku wyreżyserowanego zachowania.
Czasy, w których samoobroną jest dwulicowość, a samobójstwem szczerość.
Czasy, w których zabijasz miłością, a bezuczuciowo dajesz życie.
Czasy, w których uśmiech jest podejrzany, a agresja wzbudza respekt.
Czasy, w których każdego to boli, ale nikt nie ma odwagi by to zmienić.
Dzisiejszy czas jest kontrowersyjny.
Nie wiadomo ile potrzebuje chwil, by się skończyć.
”.

http://www.psychoskok.pl/produkt/krolowa-kokonu


Czytając „Królową kokonu”, nie sposób zastanowić się nad tym, jak często skazujemy się na cierpienie, nie podejmując wysiłku prowadzącego do naszego życia na lepsze. Pozostawanie w patologicznych relacjach kończy się utratą wiary, nadziei i miłości. A bez nich człowiek staje się bardzo słaby. Zbyt słaby, by żyć…


Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy