"Nie wchodź w moją ciszę" Alicja Masłowska - Burnos

Okładka
Książkę czyta się bardzo łatwo, lekko i przyjemnie, miejscami bardzo wciąga, chociaż nieprzewidywalnością nie grzeszy. Uważam, że jak na debiut, Alicja Masłowska – Burnos spisała się bardzo dobrze.

Maja Karewicz jest połączeniem pracoholiczki z perfekcjonistką. Nie wierzy w prawidłowe funkcjonowanie rodziny i wystrzega się stałych związków jak ognia. Uważa swoich bliskich za „czynniki wewnętrzne”, które przeszkadzają jej w pracy i które należy zmniejszyć do zupełnego minimum. Najważniejsze dla niej są praca, dobry wygląd i zrealizowanie wszystkich swoich starannie poukładanych planów za pomocą metody 60/40. Wszystko zaczyna się powoli zmieniać, gdy Maja przez przypadek robi rysę na samochodzie zabójczo przystojnego Adama.


Brzmi jak stuprocentowy romans? I trochę tak jest. To historia niezwykłej kobiety i niezwykłego uczucia, zapoczątkowanego w bardzo niepozorny sposób. Powieść może nie należy do najoryginalniejszych, ale zła też nie jest. Podoba mi się to, w jaki sposób autorka przedstawiła problem pracoholizmu, nieufności wobec drugiego człowieka, niechęci do zakładania rodziny oraz wielu innych problemów, z którymi spotykają się młode kobiety. Myślę, że wiele przedstawicielek płci pięknej może odnaleźć tam cząstkę siebie. Nie znajdą tam odpowiedzi, jak poradzić sobie z problemami, ale na pewno zobaczą, że i dla nich jest nadzieja, że jedną z rzeczy, które muszą zrobić, to ruszyć tyłek i otworzyć się na drugiego człowieka, bo są takie momenty w życiu, w których sami sobie nie poradzimy i trzeba pozwolić sobie pomóc.


Autorka dobrze wykreowała postać głównej bohaterki, natomiast Adam jest trochę zbyt wyidealizowany. Nie wiem, czy na świecie istnieją jeszcze tacy mężczyźni, jeśli tak, to pewnie jest ich niewielu. Inni bohaterowie wydają się mało rozbudowani, jednak pod koniec stają się coraz bardziej wyraziści. I właśnie ta wyrazistość okazała się być bardzo ciekawym zwrotem akcji.


Książkę czyta się bardzo łatwo, lekko i przyjemnie, miejscami bardzo wciąga, chociaż nieprzewidywalnością nie grzeszy. Uważam, że jak na debiut, Alicja Masłowska – Burnos spisała się bardzo dobrze.


Rzeczą, która bardzo mocno mnie irytowała była zastraszająca ilość przekleństw. Jedno od czasu do czasu jest ok, ale tutaj było ich zdecydowanie za dużo. Denerwował mnie również zwrot „obciął [..] wzrokiem”, który pojawiał się dość często. Ale to już chyba tylko taki mój mały „fetysz”.


Ogólnie książka wywarła na mnie całkiem dobre wrażenie, więc polecam kobietom, zwłaszcza tym lubiącym romanse. Mimo iż jest to książka typowo kobieca, to myślę, że i mężczyźni znajdą tam coś dla siebie. Może małą wskazówkę, co robić, gdy jego ukochana jest smutna? ;)  


Ocena: 7/10 

 http://maniaczkawkrainieksiazek.blogspot.com/ 

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku