Opinie o książce: "Muszki owocówki"

Okładka
Uzależnienia wszelkiej maści to prawdziwa plaga współczesnego świata. Nadmiar obowiązków i nierozwiązanych problemów sprawia, że poszukujemy „pocieszaczy”. Substancji lub czynności, które pozwalają zapomnieć i na moment poczuć się lepiej. Wanda, Erol, Sara i Robert doskonale znają ten problem. Spotykają się na grupie terapeutycznej dla osób uzależnionych od zakupów, siłowni, jedzenia czy seksu. Szukają tam wsparcia, mając nadzieję na odmianę swego losu. Nie będzie im jednak łatwo, bo każde z nich dźwiga na swych barkach skomplikowany życiorys. Czy ostatecznie odnajdą spokój i sposób na wolne od nałogów życie? To książka dla...

Opinia

Awatar użytkownika
Aleksandra T.
(anonimowy)

Jak bardzo jesteśmy uwikłani? Jak bardzo uzależnieni? Na ile nieświadomi swoich uzależnień?

-----------------

„Jakie to wszystko skomplikowane – pomyślała. – Dzień dzisiejszy tak

mocno zależy od poprzednich, które były w naszym życiu. Prawie wszystko,

co przeżyliśmy, pozostaje w pamięci poukładane w różnych szufladkach.

Spotykani ludzie odciskają niezatarty ślad, który z czasem lekko zblednie,

ale nie zniknie. Wspomnienia są jak muszki owocówki, które pojawiają się

znikąd i wypełniają twój pokój, rozmnażając się nie wiadomo gdzie..."

--------------------

Czytając powieść Danuty Sadowik „Muszki owocówki", uświadomiłam sobie jak wiele w naszej codzienności spraw i rzeczy potrafi nas ograniczyć i wpłynąć na racjonalne decydowanie o swoim życiu, mówiąc wprost uzależnić i ubezwłasnowolnić. Często nie zdajemy sobie sprawy z zaistniałego problemu, albo po prostu nie potrafimy się przyznać, że mamy z czymś problem. Uwikłani w swoje uzależnienie i kłopot, oszukujemy siebie i wszystkich dookoła. Bywa, że dopiero ingerencja kogoś otwiera nam oczy i te „właściwe drzwi" do wyjścia z problemu. Autorka opisuje różnego rodzaju uzależnienia, niektóre z nich były mi znane mniej lub bardziej, natomiast pojawiły się też wątki, które zaskoczyły i jeszcze bardziej dały do myślenia. Świadomość uzależnienia i wybranie się na terapię to dopiero pierwszy krok dalekiej drogi do uwolnienia, która wymaga ogromu samozaparcia i dyscypliny, ale też często wsparcia nie tylko terapeuty, ale i bliskich oraz znajomych. W książce świetnie zobrazowany jest fakt, że prawie zawsze trzeba znaleźć się na samym dnie i stracić wszystko, żeby otworzyć oczy i podjąć działanie.

Jeśli chcesz zlikwidować „muszki owocówki", musisz zajrzeć w głąb „kosza", zlokalizować i zlikwidować/ wyleczyć przyczynę ich wylęgania. Książkę czyta się szybko i lekko pomimo trudnego tematu i wątków, łza w oku zakręci się nie raz to mogę Ci gwarantować.

Podsumowując: świetna pozycja, która otwiera oczy na często bagatelizowane przez nas sprawy oraz pierwsze sygnały pojawiającego się problemu. Nakłania do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem. Po przeczytaniu czuje niedosyt, chętnie przeczytałabym ciąg dalszy tych zawiłych i trudnych historii.

------------

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

--------------

 

https://www.instagram.com/p/Btd_3O_lHJ1/

11 luty 2019 08:15

Opinia

Awatar użytkownika
Aneta Mazur z Weekend z dobrą książką
(anonimowy)

Książka Danuty Sadownik zaprasza nas do gabinetu psychoterapeuty, w którym regularnie spotykają się ludzie, których ścieżki pogmatwały się na tyle mocno, że muszą szukać pomocy u innych. Przez uchylone drzwi możemy przyglądać się życiorysom uczestników grupy terapii uzależnień behawioralnych od jedzenia, seksu, siłowni, hazardu, Internetu, pracy, telewizyjnych seriali czy kompulsywnych zakupów.

Erol, Wanda, Andrzej, Robert, Marta i Adriana mają prawie wszystko – dobrą pracę, znajomych, rodzinę, ale brakuje im jednej rzeczy – samoakceptacji. Próbują znaleźć siebie w kupowanych bez końca modnych przedmiotach, w doskonałej sylwetce, ambitnej pracy czy adrenalinie towarzyszącej wysokim zakładom w kasynie. Każda z tych dróg zawodzi i przychodzi czas na refleksję: dokąd podążam i co tracę poprzez trwanie w nałogowym zachowaniu.

Terapeuci - Karolina i Maciek też nie są wolni od nawarstwiających się problemów, mimo to będą robić wszystko co w ich mocy, aby pomóc swoim podopiecznym znaleźć właściwą drogę wyjścia. Podobno piekło ma dziewięć poziomów, więc spiralne schody w jego głąb gdzieś muszą mieć kolejne platformy, na których można się zatrzymać, aby mocno odbić się od kolejnego dna.

Czym są te tytułowe Muszki owocówki? Jak mówi autorka: "wspomnienia są jak muszki owocówki, które pojawiają się znikąd i wypełniają twój pokój rozmnażając się nie wiadomo gdzie. Jeśli chcesz się ich pozbyć musisz najpierw usunąć źródło ich powstawania aby spokojnie jedną po drugiej wyrzucić przez otwarte okno życia wolnego od nałogów".

Jeśli ta książka trafi w Twoje ręce przygotuj się na zarwane noce, bo trudno jest oderwać się od podglądania wnętrza gabinetu terapeutycznego przez niedomknięte drzwi. 

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4873144/muszki-owocowki/opinia/49476307#opinia49476307

25 styczeń 2019 13:17

Opinia

Awatar użytkownika
Aleksandra Wołoszka
(anonimowy)

Otóż przedstawia ona historie kilku osób w różnym wieku, z różnych środowisk i z różnymi uzależnieniami.

Chyba nie przystoi mówić, że te uzależnienia były ciekawe, no ale TAK WŁAŚNIE BYŁO!

Szczególnie zaciekawił mnie problem uzależnienia od zakupów. Złapałam się nawet na myśli, czy ten temat mnie w jakiś sposób nie dotyczy. Uspokoiłam się jednak, że 90% społeczeństwa musiałoby na to cierpieć.. chyba nie jest z nami aż tak źle a ja chyba po prostu jestem kobietą.

Bohaterów poznajemy przez intrygujące twisty fabularne, które osobiście uwielbiam.

Każdy z nich zmaga się z uzależnieniem. Pomyślicie – serio? Temat stary jak rzeka i męczony przez wszystkie media. Nic bardziej mylnego. Niektóre sceny są wyjątkowo śliskie, obleśne i przerażające. Książka z pewnością zmusza do refleksji i uświadamia o zagrożeniach, które mamy na wyciągnięcie ręki.

Dacie wiarę, że można się uzależnić od pracy? No, też wydawało mi się to abstrakcyjne!



Podsumowując – książka była dla mnie po prostu przyjemna. Czyta się ją bardzo szybko. Mam jednak wrażenie jakbym przeczytała jeden rozdział a nie całą powieść. Sami oceńcie czy to wada czy zaleta.


cała recenzja na stronie

https://aleksandrawoloszka.pl/2019/01/18/muszki-owocowki-danuta-sadownik/


21 styczeń 2019 11:03

Opinia

Przedpremierowo

Awatar użytkownika
Blog Czytam duszkiem
(anonimowy)

Ta książka to doskonała lektura dla każdego, kto pragnie odmiany w swoim życiu. I niekoniecznie musi to być potrzeba zerwania z nałogiem. Historie bohaterów pokazują, że zmiana mimo przeciwności jest możliwa. Pokazują też, jak trudno czasami uzmysłowić im sobie potrzebę zmian, jak potrafią udawać, oszukiwać, wypierać się, że „Ja nie mam problemu. Mnie to nie dotyczy. W każdej chwili mogę przestać”. Proces zachodzenia zmian w bohaterach świetnie oddaje praca w grupie terapeutycznej. Na początku każdy z uczestników jest wycofany, ascetyczny w słowach, ogląda się na innych, wstydzi. Z czasem nabiera śmiałości i wobec innych, i wobec siebie. Poznając problemy pozostałych łatwiej mu spojrzeć na własne. Zaczyna zadawać pytania, zastanawiać się nad sobą, nad tu i teraz. W miejscu wyparcia coraz częściej wybrzmiewają zrównoważone emocje wraz z próbą ich zrozumienia aż do konstruktywnej pracy nad sobą. Postępy nikomu nie przychodzą łatwo. Każdy z uczestników jest inny i inaczej odnajduje zarówno siebie, jak i własną drogę. Niektórzy na początek odnajdują tylko siebie. Niektórym nie udaje się to wcale. Każdy z nich to swego rodzaju dziwak, odszczepieniec, świr, więc w grupie, gdzie każdy jest inny i niepasujący, odmienność powszednieje. Trzymają się zatem kurczowo razem, bo to jedyne, co ich w tej chwili łączy.
Danuta Sadownik ma umiejętność pisania prostym i zrozumiałym językiem o sprawach trudnych. Nie nuży odbiorcy filozoficznymi dywagacjami, nie moralizuje, nie poucza, a uniwersalne prawdy o życiu przekazuje nadzwyczaj obrazowo. Życie porównuje do zwykłej sałatki, którą potrafi zrobić właściwie każdy, a skoro tak, to przecież nie ma nic prostszego niż poradzić sobie z dniem codziennym. To zwyczajna bułka z masłem. O, przepraszam, sałatka.
By narracja nie brzmiała nazbyt gorzko (w życiu i tak mamy wystarczająco pod górkę), autorka wplata w nią zabawne wstawki i  miejscami humorystyczne dialogi. Od czasu do czasu pobudza też wyobraźnię czytelnika barwnym erotycznym epizodem, acz niekoniecznie sypialnianym. Dodatkowo migoczą na horyzoncie optymistyczne akcenty w postaci metamorfozy, jaką przechodzą bohaterowie, którzy bardziej świadomi swych wad, potrafią teraz coraz skuteczniej brać się z nimi za bary i szukać innej formy rozładowywania destrukcyjnych emocji. Nabierając do siebie dystansu, patrzą z innej perspektywy, dostrzegają to, co do tej pory pozostawało w ukryciu, ale dojmująco uwierało. Zamieniają w swoim repertuarze wyniszczające „muszę” na motywujące „chcę”. Z uczestnictwa w grupie czerpią wsparcie i wzajemną siłę, która pozwala im zrzucić przybrane maski i wyzwolić się z ról, jakie wcześniej sztucznie kreowali. (Zastanawiam się, czy jeśli napiszę, że mam w tym momencie skojarzenia z Gombrowiczowską gębą, to czy czytelnicy nie będą na mnie patrzeć krzywo? Ech, co tam, piszę. Bo kto mi zabroni?) Nie bez obaw i wątpliwości rezygnują z bezpiecznych schematów, które sobie stworzyli dla rzekomej ochrony, odzyskując w ten sposób autentyczność.
Polecam „Muszki owocówki” Danuty Sadownik każdemu, kto boryka się z poczuciem bycia niewystarczającym, kto pragnie odzyskać poczucie własnej wartości i bliskości drugiego człowieka. Książka nie obiecuje cudów. Uczestnikom terapii nic nie przychodzi łatwo, a bohaterów często paraliżuje strach przed jakąkolwiek zmianą, bo ta niesie ze sobą ból i rozczarowanie. Jednak podejmują próby gojenia ran, pracują nad sobą, upadają i podnoszą się. Wielokrotnie. Nie są bohaterami. Są zwykli, a jednak nieprzeciętni. Nieprzeciętni swoją odmiennością, którą z wolna przekuwają w siłę. Wiedzą już, że nie muszą być w pełni sprawni, by radzić sobie z życiem. Twoja odmienność (to, co uważasz za swoją ułomność) wyróżnia cię i może stać się twoją przewagą – ona ubogaca cię o emocje, których nie potrafi odczuć ten, kto nigdy nie wszedł na kurs kolizyjny z życiem.

cała recenzja na stronie

https://czytamduszkiem.blogspot.com/2019/01/recenzja-przedpremierowa-danuta.html

15 styczeń 2019 09:03

Opinia

Przedpremierowo

Awatar użytkownika
motheroftworeads
(anonimowy)

Przedpremierowo

W miarę upływu historii poznajemy ich dotychczasowe życie i problemy. Dowiadujemy się o tym co skłoniło ich do udziału w terapii i jakie były skutki ich uzależnienia. Dodatkowo autorka przedstawia nam historię samej terapeutki oraz jej asystenta, którzy w życiu również muszą radzić sobie z wieloma problemami.
Cała historia podzielona jest na kilka części, w których poszczególne podrozdziały przedstawiają każdego z uczestników terapii. Na ich przykładzie autorka uświadamia nas, że uzależnienie zaczyna się zupełnie niewinnie: godzinka przy komputerze, kupię sobie tylko torebkę czy buty i szybko wracam. Nie zdajemy sobie sprawy, że potem „to” nieświadomie wzrasta, godzinka zamienia się w kilka, kiedy kupię torebkę to muszę od razu do tego dopasować sobie to czy tamto, ale przecież nie wystarczy jedna, muszę mieć kilka w szafie. Wtedy człowiek wpada w straszną pułapkę nałogu, co niesie za sobą czasami naprawdę poważne konsekwencje, które odbijają się potem na bliskich osobach. Ale co najważniejsze – bardzo rzadko się zdarza, że człowiek wychodzi z nałogu sam – bez niczyjej pomocy.

Mimo dosyć niewygodnego tematu jakim są właśnie uzależnienia, autorka podeszła do tego w miarę zabawny sposób. Dając nam obraz nałogów kilku osób pokazuje, jak ważna jest konfrontacja z innymi uzależnionymi, z ich przeżyciami, ale najważniejsza jednak w walce jest nasza postawa, siła i przede wszystkim chęć wyjścia z nałogu.

https://www.instagram.com/motheroftworeads/

14 styczeń 2019 08:25

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy