Opinie o książce: "Nić Ariadny"

Okładka
Główną bohaterkę powieści poznajemy w momencie, kiedy budzi się, leżąc w szpitalnym łóżku. Jak się tu znalazła? I dlaczego? Kim są ludzie wokół niej? Kim jest ona sama...? Czy Monika Palmer jest rzeczywiście Moniką Palmer? Amnezja spowodowała, że dziewczyna nie wie, co jej się właściwie przytrafiło. Tę prawdę pozwalają jej odkryć poszczególne osoby stawiane na jej drodze przez samo życie, mnóstwo poszlak w postaci gazet i listów, a także niespodziewane przebłyski w pamięci. Nić Ariadny to niezwykle ciekawa i zasługująca na uznanie opowieść o szukaniu prawdy, podążaniu po nitce do kłębka. Szybka akcja, nieoczekiwane zwroty akcji i...

Opinia

Awatar użytkownika
Monika Halman
(anonimowy)

Powieść jest niezwykle wciągająca i trudno się od niej oderwać. Lidia Tasarz wyjątkowo dobrze poradziła sobie ze stopniowaniem napięcia. Im więcej faktów z życia Moniki wychodzi na jaw, tym więcej wątpliwości pojawia się w głowie czytelnika. A z rozdziału na rozdział akcja coraz bardziej nabiera tempa. Odbiorca wciągnięty w wir wydarzeń odczuwa duży niepokój, ale i ogromną ciekawość. Próbuje stawiać hipotezy, a one po chwili rozpadają się niczym domek z kart. Tak naprawdę do samego końca nie można być niczego pewnym. A nawet jeśli niektóre z teorii okazują się słuszne, to na wyjaśnienie trzeba czekać do ostatnich stron, a niecierpliwość zżera czytelnika od środka. http://www.halmanowa.pl/2017/08/nic-ariadny-lidia-tasarz.html

21 sierpień 2017 08:36

Opinia

Awatar użytkownika
Aleksandra Dziubak
(anonimowy)

Cześć cześć kochani ♥
Dzisiaj mam dla was recenzję książki która dla mnie jest jedną z najlepszych przeczytanych w tym roku. Książka zawładnęła moim sercem, a mam przyjemność przedstawić wam "Nić Ariadny".

"... amnezja, która zabrała jej wszystko - całe dotychczasowe życie, tożsamość, wspomnienia, poczucie własnej wartości i pewność siebie."
Książka opowiada historię kobiety, która budzi się w szpitalu i nic nie pamięta. Dowiaduje się od policjanta, że ma na imię Monika Palmer, ale sama nie jest do tego przekonana. Podczas leczenia po szpitalu kręcą się dziwni mężczyźni w garniturach, którzy nie wyglądają na miłych. Wszystko się komplikuje gdy jeden z nich przychodzi do niej w nocy... Kim jest główna bohaterka? Czy przypomni sobie wszystko? Kim są faceci w garniturach?

Główną bohaterką jest Monika Palmer, którą polubiłam. Pomimo amnezji i przebłysków pamięci, nie poddawała się emocjom, szukała informacji, które mogły jej pomóc odnaleźć siebie. Co jak się okazało wcale nie jest takie łatwe. Jednak pojawia się Konrad, który oferuje swoją pomoc w odnalezieniu prawdy, a przy okazji prowadzi jej sprawę jako policjant.


"(...) Muszę bardziej zaufać swoim instynktom, bo to one - póki co - prowadzą mnie
w moim nowym - starym świecie."
Ja jestem w szoku. To  co stworzyła pani Lidia jest rewelacyjne. Narracja w książce jest pierwszoosobowa oraz prowadzona z perspektywy dwóch bohaterów dzięki czemu możemy się więcej dowiedzieć o historii. Jest to świetny zabieg, a ja jako osoba, która nie lubi opisów, byłam ciekawa co będzie dalej. Czasem zdarzało mi się coś ominąć, ale nie były to długie fragmenty. Jak pisałam wyżej główna bohaterka nic nie pamięta. Lecz pomimo amnezji czasem nawiedzają ją sny. Jakby wybrane kadry z filmów, chociaż ona sama nie wie co oznaczają.
Autorka świetnie wykreowała wszystkie emocje głównej bohaterki. Jej niepokój, wszystkie nurtujące pytania czy podejrzliwość do każdej obcej osoby. W końcu sama nie pamięta nic, ani nikogo.
Tak więc wracamy do punktu wyjścia, a próba odkrycia swojej przeszłości zostawia tylko więcej pytań, niż odpowiedzi.

Akcja w książce rozpędza się już od pierwszej strony, a potem nie zwalnia ani na moment. Tutaj cały czas coś się dzieje. Tu zagadka, tu pułapka, tu spotkanie, moment czy on mnie śledzi? Nasza bohaterka musi uważać na wszystko.
Warto wspomnieć też o zakończeniu oraz całej zagadce. Ja czytając domyślałam się pewnych faktów, jednak niektóre całkowicie mnie zaskoczyły. Przez co jeszcze bardziej pokochałam tę opowieść.


(...) Chociaż w tej chwili nic nie pamiętam, to przecież na pewno,
gdzieś w czeluściach mojej podświadomości, drzemią wspomnienia.
Może, kiedy śpię one właśnie budzą się i dają o sobie znać?
Jednak, żeby wróciły do mnie świadomie potrzebują jakiegoś impulsu,
którego w tej chwili nie potrafię znaleźć. A sny?
Prawdopodobnie mogą też być tylko echem tego, co się wokół mnie dzieje,
a czego nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć,
co budzi mój niepokój i od jakiegoś czasu bez przerwy zaprząta moją głowę.
"Nić Ariadny" to książka, na której podstawie można stworzyć świetny film. Akcja, bohaterzy, tajemnica, zagadki. Czego chcieć więcej? Oprócz tego autorka ma prosty i przyjemny styl, dzięki czemu kartki same się przewracają.

Warto też wspomnieć o wydaniu książki. Ta okładka jest genialna. Przyciąga wzrok i łatwo odróżnić ją w tłumie innych okładek.

Podsumowując: "Nić Ariadny" to nie jest zwykła książka. "Nić Ariadny" to genialny thriller psychologiczny, którego bohaterowie zawładną twoim sercem. Akcja nie spada nawet na pół strony, a raczej biegnie cały czas do przodu jak na wyścigi. Dlatego właśnie ta książka jest jedną z najlepszych czytanych w tym roku. Jest emocjonująca, refleksyjna, nie do przewidzenia. A czy ty dasz się porwać? Bo gdy wciągniesz się w losy Moniki Palmer, ale nie wypuści Cię aż do ostatniej kropki. To jak? Czytasz?


http://zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com/2017/08/28-nic-ariadny-lidia-tasarz.html

8 sierpień 2017 09:42

Opinia

Awatar użytkownika
martucha

Zagadką byłam ja sama. (s. 24)

Młoda kobieta budzi się w szpitalnym łóżku. Nie wie, kim jest, gdzie dokładnie się znajduje i co się stało. Wszystko jest dla niej obce. Od personelu szpitala dowiaduje się, że ma na imię Monika. Ale imię kobiecie nic nie mówi. wprawdzie myśli logicznie i dedukuje, lecz ma pustkę w głowie, jest zdezorientowana.

Próbowałam sobie coś przypomnieć, cokolwiek, co by mi wyjaśniło, dlaczego tu jestem i… kim jestem. Nic. Biała plama w pamięci. (s. 6)

Komisarz Konrad Marczak to policjant, który prowadzi „jej sprawę”. Rozmawia z nią w szpitalu. Informuje o jej danych osobowych. Kobieta „trawi” te informacje, ale nie dają jej one żadnych wskazówek. Bohaterka próbuje sobie wszystko zracjonalizować, żeby nie oszaleć. „Grzebie” w swej pamięci, lecz z marnym efektem. To daje z kolei powód do rozmyślań nad przyczyną amnezji.

Dlaczego nic nie pamiętam? Co musi się wydarzyć, żebym w końcu sobie coś przypomniała? (s. 50)

Monika porusza się po omacku w nowym dla niej świecie, działa instynktownie. Odkrywa, że pewne rzeczy robi odruchowo, że ma je zakodowane w podświadomości, jak choćby wyjęcie z szafki swojego kubka do kawy. Gorzej jest w nocy… Monika śni, ma bardzo sugestywne sny. Jej sny to filmy sensacyjne z nią w roli głównej. W nich jest zachowana logika, chronologia zdarzeń i realizm miejsc.

Jestem już zmęczona całą tą sytuacją. Dni mijają, a ja nie tylko nadal niczego nie pamiętam, ale nawet nie wiem, co się wokół mnie dzieje. Ciągle pojawiają się nowe pytania i nowe zagadki. (s. 134)

Monika wychodzi ze szpitala. Udaje się na zakupy i tam wpada na nią mężczyzna, który nazywa ją… Agatą. To kolega z ogólniaka. Dezorientacja kobiety pogłębia się. Nie wie, komu zaufać – policjantowi Konradowi czy koledze Pawłowi. W dodatku ciągle za nią chodzi jakiś facet w garniturze i z bronią…

Tłumaczę się więc niepamięcią. (s. 14)

Dezorientacja Moniki, jej myśli i retoryczne pytania zadawane samej sobie dobrze oddają stan amnezji u człowieka. I ten mętlik w głowie, szukanie skrawków pamięci, byle tylko czegoś się o sobie dowiedzieć. W pewnym momencie poczułam się nawet zmęczona tymi pytaniami i kolejnymi zagadkami, tak jak bohaterka, bo ile można? Nie powiem, dałam się porwać akcji i szukaniu „starego ja” bohaterki. Kolejne wydarzenia to pretekst dla Moniki do rozmyślań o sobie i szukania swej tożsamości oraz planowania działań. W życiu kobiety zaczyna się dużo dziać, adrenalina szybciej krąży, gdyż akcja przyspiesza i momentami staje się dramatyczna. Jednak akcja jest niepotrzebnie opisana z punktu widzenia dwóch postaci, co według mnie nic do akcji nie wnosi.

Ma w sobie coś takiego, co mnie niepokoi, zapala mi się w tyle głowy czerwona lampka. (s. 14)

Jest w tej debiutanckiej powieści pani Lidii kilka zagwozdek, które z czasem i dla bohaterki, i dla czytelnika zostają rozwiązane. Są też tajemnice, które otaczają bohaterkę, a których rozwiązania zaskakują najbardziej. Napięcie rośnie wraz z rozwojem wydarzeń, by w pewnym momencie osiągnąć apogeum i przyprawić czytelnika o dreszcz emocji i skok adrenaliny. W dodatku nie wiadomo, kto kim jest naprawdę...

Powieść podzielona jest na trzy części. O ile w pierwszej narratorką jest sama bohaterka, o tyle w drugiej dochodzi głos jednego z mężczyzn. On też wspomina przeszłość. I tu mi zabrakło jednej rzeczy – konkretnego zaznaczenia, kiedy dzieje się akcja lub że to są wspomnienia. Zaczynało się czytać kolejny fragment oddzielony gwiazdką i czytelnik przez chwilę był zdezorientowany, o czym czyta. Przynajmniej ja byłam.

Trudno mi jednoznacznie określić gatunek tej powieści. Na pewno w dużej części jest to powieść psychologiczna – poszukiwanie własnej tożsamości, poznawanie siebie, zgłębianie i analizowanie własnych myśli i czynów. Stopniowo do głosu dochodzą elementy sensacyjne i detektywistyczne. Akcja staje się znacznie bardziej dynamiczna i nieprzewidywalna. I w tym wszystkim jest jeszcze kryminał…

Nić Ariadny czyta się z rosnącym zainteresowaniem, bowiem fabuła wiedzie czytelnika przez meandry pamięci Moniki, dopóki nie zostanie zwinięta w kłębek i nie osiągnie punktu kulminacyjnego. Poniekąd zmusza w trakcie lektury czytelnika do zadania sobie pytań o jego tożsamość i zastanowienia się nad własną pamięcią.

7 sierpień 2017 17:08

Opinia

Nić Ariadny - czyli poprzez prosty labirynt

Awatar użytkownika
Maitre
(anonimowy)

Po lekturze Nici Ariadny uczucia mam mieszane. Pierwsze skojarzenie, to skojarzenie z początkiem piosenki bodajże Budki Suflera: "Ta niedziela jest jak film. Tani. Klasy "B". Ta książka też jest taka. Klasy "B". Dlaczego? Bo sytuacje i zagadki są, w większości, dość przewidywalne, proste. To źle? Nie do końca. Przecież takie książki są też potrzebne. Mają dostarczać rozrywki, a nie zmuszać do skomplikowanych operacji intelektualnych. Nić Ariadny takiej rozrywki dostarcza. Skoro już jestem w konwencji filmowej, to mogę Nić Ariadny porównać do filmów z Segalem, jakich pełno na DVD i w niektórych stacjach telewizyjnych. Szału nie ma, ale obejrzeć można. Scenariusz nie jest zbyt skomplikowany, akcja toczy się wartko, dobro, czasem miłość, zwycięża. W Nici Ariadny jest podobnie - akcja toczy się wartko, jej zwroty są niestety przewidywalne, ale pozwalają na to, by sobie mruknąć: "Dobra, można i tak, zobaczmy, co będzie dalej." W tej powieści jest wszystko, czego się od takiej książki wymaga, a nawet więcej - cuda techniki, służby działające na granicy prawa i pozbawione problemu funduszy, paskudni Rosjanie, handel kobietami, mądra dziewczyna i atrakcyjna , miłość... Za dużo, ale niech tam. To co nasunęło mi się jeszcze podczas lektury, to refleksja, że Autorka doskonale się bawiła pisząc swoją powieść. Czerpała z tego wiele radości. I to jest powód wystarczający, by Nić Ariadny powinna być napisana. Czy ta książka powinna być przeczytana? Jasne, że tak. Zwłaszcza latem - przed nami jeszcze sierpień i wrzesień. Na luzie, bez zobowiązań i przymusu zarywania nocy, by dowiedzieć się, co będzie dalej.

7 sierpień 2017 13:21

Opinia

Awatar użytkownika
Agnieszka z Recenzje Agi
(anonimowy)

Chociaż to debiut autorki, uważam, że zdecydowanie udany. Ciężko określić jednoznacznie przynależność powieści do konkretnego gatunku, ale jest ona bardzo wyrazista i trzyma zdecydowanie w napięciu. Opowieść o tym, jak łatwo stracić pamięć, ale trudno ją odzyskać. Lidia Tasarz stworzyła wokół swoich bohaterów specyficzny klimat, a im samym przypisała wyraziste cechy charakteru, by czytelnik mógł raczyć się nakreśloną w akcji intrygą do samego końca. Poza tym, dwugłos narracyjny dodaje powieści autentyczności, pozwala czytelnikowi na spojrzenie sytuacji z dwóch perspektyw.

Monikę Palmer poznajemy w momencie, w którym budzi się w szpitalu kompletnie zagubiona. Nie wie tak naprawdę, czy Monika, jak wszyscy się do niej zwracają, to tak naprawdę jej prawdziwe imię. Podczas upadku ze skarpy, straciła pamięć. Swą pomoc i dojście do prawdy oferuje jej Konrad. Mężczyzna pracuje rzekomo w policji, dlatego Monika nabiera pewności co do szczerości jego intencji i kiedy wraca do swojego mieszkania odkrywa coś, co nakierowuje ją na przeszłość. Elementy jej tożsamości, tajemniczej przeszłości nie chcą wskakiwać na swoje miejsce. Przez dłuższy czas, Monika będzie błądziła jak małe dziecko we mgle, usilnie starając sobie przypomnieć cokolwiek związanego z sobą, z tym, kim jest. Dodatkowo, kobietę męczą bardzo niejednoznaczne sny. 

Autorka świetnie nakreśliła stany emocjonalne Moniki, kłębiące się w jej głowie pytania, wątpliwości, czy obawy, że osoby, które wokół niej się pojawiły i pojawiają są naprawdę tymi, za kogo się podają. Tak naprawdę przecież, ona nie ma nawet komu się zwierzyć, czy zwyczajnie od serca porozmawiać, zapytać o dręczące ją pytania. Układanka przeszłości stawia przed Moniką coraz więcej pytań. Wszelkie jej elementy zamiast coś odkrywać, kamuflują dojście do prawdy. Wokół Moniki w pewnym momencie da się wyczuć napięcie. Kobieta zaczyna być po prostu już zmęczona całą tą sytuacją. I trudno się nie dziwić. Tym bardziej, że na jej drodze staje zagadka Agaty Pokory i tragicznego wypadku samochodowego na niemieckiej autostradzie.




W tej powieści dużo się dzieje. Akcja nabiera stopniowo tempa i w ogóle nie zwalnia, wręcz przeciwnie, przy końcu zaczyna otwierać furtki, na które tak czekaliśmy. Bohaterowie zaskakują, intrygują, nie pozwalają czytelnikowi na pewno się nudzić. Powieść napisana lekko i przejrzyście, ale zdecydowanie i absorbująco. I chociaż to debiut autorki, śmiało mogę powiedzieć, że udany.

„Nić Ariadny” Lidii Tasarz to powieść o poszukiwaniu swojej zagubionej gdzieś po drodze tożsamości, błądzeniu w licznych niedomówieniach. To powieść, w której bohaterka kroczy przez tajemnice i próbuje rozwikłać zagadkę swojej przeszłości, emanując przy tym kłębiącymi się emocjami. To powieść łącząca elementy dobrej sensacji, lekkiego kryminału, z detektywistycznym zacięciem. Kto szuka wrażeń, to powieść idealna dla niego.

Polecam! http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/recenzja-przedpremierowa-i-patronacka.html

7 sierpień 2017 12:54

Opinia

Awatar użytkownika
Bookendorfina
(anonimowy)

"... amnezja, która zabrała jej wszystko - całe dotychczasowe życie, tożsamość, wspomnienia, poczucie własnej wartości i pewność siebie."

Zajmująca przygoda czytelnicza, osadzona w sensacyjnym klimacie, wzbogacona elementami thrillera, a także wątkami psychologicznymi. Powieść zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, zaangażowałam się w intrygująco skonstruowaną fabułę, z zainteresowaniem śledziłam losy głównej bohaterki. Podobała mi się szczegółowa i wnikliwa analiza osobowości kluczowej postaci, jej wyrazistość, a także ciekawe przedstawienie pokonywania wyzwań, przed jakimi stanęła. To nie tylko walka z narastającym zewnętrznym zagrożeniem, ale przede wszystkim usilne i wytrwałe poszukiwanie własnej tożsamości, dociekanie złożonej prawdy o bliższej i dalszej przeszłości, odkrywanie zaskakujących tajemnic i głęboko skrywanych sekretów z życia.

Monika Palmer, podczas treningu biegania w parku, w zagadkowych okolicznościach, bez udziału świadków, spada ze skarpy. Mocno poturbowana pozostaje na obserwacji w szpitalu, jednak największe obawy wzbudzają groźne konsekwencje urazu głowy. Dwudziestosiedmiolatka cierpi na częściową amnezję, nie rozpoznaje nikogo, nie potrafi powiedzieć, gdzie mieszka, pracuje, nawet podać swojego imienia i nazwiska, a już tym bardziej określić jakim typem osoby jest. Przekonuje się, że teraz prym w jej zachowaniu wiodą wyuczone reakcje ciała, zakodowane odruchy, instynktowne impulsy, choć wiele z nich mocno ją zdumiewa, szokuje i niepokoi, to jednak stają się znaczącymi wskazówkami w przywracaniu wspomnień. Musi zaufać intuicji w zagęszczającej się sieci podejrzliwości, nieufności, wątpliwości, obaw i lęków.

Kobiecie w odnalezieniu prawdziwej tożsamości pomaga komisarz Konrad Marczak. Ze strzępków informacji Monika stara się złożyć logiczną całość, z przebłysków pamięci i sennych koszmarów oddziela prawdziwe obrazy przeszłości od urojonych, doszukuje się racjonalnych wytłumaczeń zadziwiających faktów i incydentów. Nie jest to łatwe, gdyż zarówno komisarz, jak i inne osoby pojawiające się w jej życiu, wzbudzają podejrzliwość, wewnętrzny nakaz zachowania czujności i wzmożonej ostrożności. Autorka krok po kroku oprowadza czytelnika po procesie przypominania sobie przez główną bohaterkę niejasnej przeszłości, wypełniania zrozumiałą treścią pustych miejsc w pamięci, a przedstawia to w interesujący i wciągający sposób.

Umiejętnie rozłożono napięcie w powieści, dobrze odnajdujemy się w wartkim rytmie, dość dużo spektakularnych akcji, frapujących i działających na wyobraźnię sytuacji. I jeszcze atrakcyjnie wplecione romantyczne nuty rozjaśniające mroczną fabułę. Przyjemny styl narracji, sugestywne opisy, z wyczuciem wzbudzanie emocji. Niedosyt czuję jedynie w barwniejszym dopracowaniu dialogów, ale to jednak kwestia subiektywnego ich odbioru. Przemyślany scenariusz zdarzeń, ciekawie zazębianie się wątków, wielokrotne zaskakiwanie nieoczekiwanym obrotem spraw, a na koniec pozostawienie czytelnika z poczuciem satysfakcjonującego relaksu z książką.

https://bookendorfina.blogspot.com/2017/08/nic-ariadny-lidia-tasarz.html

7 sierpień 2017 12:50

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy