„Chciałbym, żeby przygody Gniewomira zainteresowały wielu czytelników”- wywiad z Piotrem Skupnikiem

Obrazek artykułu
Wywiad z Piotrem Skupnikiem, autorem powieści „Wyprawa Gniewomira”, która splata prawdziwe wydarzenia historyczne z literacką fikcją. To już druga, ale z pewnością nie ostatnia część przygód niezłomnego wojownika.

Piotr Skupnik, historyk i pasjonat minionych dziejów wkroczył na rynek pasjonującą powieścią opartą na krwawych faktach historycznych- „Strzała przeznaczenia”. Autor pragnie przedstawiać Czytelnikom historię w bardziej intrygującym świetle.


Losy Gniewomira ukazują najnowsze powieści pisarza, w których nie brak oczywiście odwołań do prawdziwych zdarzeń. „Wyprawa Gniewomira”, to już druga, ale z pewnością nie ostatnia część przygód tego niezłomnego wojownika.


Panie Piotrze, na początek należy zapytać, czy zechce Pan przedstawić czytelnikom swą osobę? Zdradzić, co porabia Pan na co dzień, jakie są Pana główne zainteresowania i czy prócz pisania poświęca się Pan także innym pasjom?


Obecnie zajmuję się głównie pisaniem powieści historycznych. Jest to praca połączona z przyjemnością i zainteresowaniami. Czytam książki historyczne, przygodowe i fantastyczne. Staram się na bieżąco śledzić wydarzenia sportowe i polityczne. Ponadto bardzo lubię przebywać w lesie. Gdy mam okazję, to odwiedzam miejsca, w których odbywają się jarmarki średniowieczne. W tym roku zamierzam wyprawić się na Wolin, na coroczny Festiwal Słowian i Wikingów. Chciałbym też, choć raz, wziąć czynny udział w jakiejś rekonstrukcji historycznej. Może w przyszłości nadarzy się ku temu sposobność. Zobaczymy.


Studiował Pan historię, do której zamiłowanie odnajdujemy w pańskich książkach. Proszę wyjaśnić, skąd to zainteresowanie czasami przeszłymi? Wiemy także, że ma Pan kilka ulubionych okresów historycznych, proszę wspomnieć, jakie to czasy i dlaczego właśnie te najbardziej Pana frapują?


Już od dziecka interesowałem się historią. Wsłuchiwałem się w opowieści rodzinne, dotyczące głównie drugiej wojny światowej. Lubiłem też bajki i książki zawierające wątki historyczne. W latach młodości owo zainteresowanie przeszłością jeszcze bardziej się rozwinęło. Dlatego po maturze postanowiłem studiować historię. Mam kilka ulubionych okresów historycznych: czasy hellenistyczne (wyprawa Aleksandra Macedońskiego do Azji), podboje Republiki Rzymskiej (druga wojna punicka), wczesne średniowiecze (odkrycia i podboje Wikingów oraz panowanie pierwszych Piastów), okres królowania Władysława Jagiełły (wielka wojna z krzyżakami), czasy napoleońskie, dzieje wybitnych wodzów indiańskich (Tecumseha, Siedzącego Byka, Szalonego Konia) i inne. Dlaczego właśnie te? Wyjaśniając, musiałbym zapisać co najmniej kilka stron. 


Warto również zapytać, kiedy i dlaczego odczuł Pan potrzebę pisania? Jest to realizacja marzeń, próba sprawdzenia się na literackim gruncie, a może potrzeba, by przedstawić czytelnikom historię w „bardziej  intrygującym” świetle?


Potrzeba pisania jest ściśle związana z zainteresowaniami. Z szukaniem własnego sposobu na pogłębianie i dzielenie się wiedzą historyczną. Przez lata czytałem książki Barnarda Cornwella i Roberta Lowa. Aż wreszcie postanowiłem sam czegoś spróbować. Ponadto, chciałem przedstawić czytelnikom historię w bardziej intrygującym świetle.


Wkroczył Pan na rynek pasjonującą powieścią opartą na krwawych faktach historycznych- „Strzała przeznaczenia”. Obecnie ma Pan na swoim koncie już kilka tytułów, ale czy ten wspomniany z racji tego, że ukazał się jako pierwszy, ma dla Pana jakieś szczególne znaczenie?


Oczywiście. Strzała Przeznaczenia była dla mnie prawdziwą próbą pisarską. Pisząc ją, po raz pierwszy starałem się połączyć wątki fikcyjne z faktami historycznymi tak, aby stworzyły spójną całość. Czy owa próba się powiodła? Chyba tak, skoro książka została wydana. Ponadto znaleźli się czytelnicy, którzy Strzałę zakupili, za co im serdecznie dziękuję.


Koncentrując się na Pana aktualnej twórczości, należy spytać o Gniewomira. To bohater ostatnich dwóch powieści. Proszę zdradzić, jak narodził się pomysł na wykreowanie tej postaci i jej historii?


W swoich książkach zamierzałem połączyć wątki normandzkie ze słowiańskimi, wczesnopiastowskimi. Dlatego właśnie wymyśliłem Oliego Gniewomira Egilsona – poganina, który urodził się i wychował w norweskim fiordzie. Następnie, po krótkiej tułaczce, przyjął chrzest i zamieszkał na ziemiach słowiańskich, jako poddany Bolesława Chrobrego.


Opowieść o niezłomnym wojowniku rozpoczęła „Ścieżka Gniewomira”. Dzięki spowiedzi, którą odbył tenże wojak, mogliśmy poznać pierwsze, pełne niebezpieczeństw dwadzieścia lat życia Oli Egilssona, bo tak brzmi jego prawdziwa godność. Przydomek Gniewomir przywarł do niego jednak nie bez przyczyny. By zainteresować czytelników, którzy jeszcze nie poznali tej postaci, proszę zdradzić dlaczego?


Imię Gniewomir oznacza tego, który potrafi zapanować nad gniewem nawet w ferworze walki. Taki właśnie jest Oli Egilsson – bezwzględny dla wrogów, lecz łagodny i dobry dla przyjaciół. Często wykorzystuje też rozum i spryt, co jest niezwykle przydatne w jego burzliwym życiu.


”Wyprawa Gniewomira” przedstawia dalsze losy tej postaci. Tym razem będziemy obserwować, jak mężny Oli radzi sobie na słowiańskich terenach w XI w. Znów będzie zmagać się z wieloma niebezpieczeństwami, ale jego czyny i wierna służba księciu Bolesławowi zostanie nagrodzona. Przyjdzie mu założyć  gród oraz sprawdzić się w roli męża i ojca, który niestety będzie musiał zawalczyć o ukochaną, która zostanie porwana i uwięziona na wyspie piratów. Śmiałe, gniewne czyny to domena Gniewomira, który ma jednak wielkie, honorowe serce i potrafi kochać. Czy można przyjąć, że to kreacja rycerza idealnego? Tak wszyscy przecież chcemy postrzegać dawnych wojaków, nawet jeśli jest to wyobrażenie dalekie od prawdy.


Jarl Gniewomir na pewno nie jest idealny. Rzeczywiście miłuje żonę, dzieci, rodzinę i przyjaciół. Dba o swoich wojowników. Ochrania wieśniaków. Stara się sumiennie wykonywać wolę Bolesława Chrobrego. Ma też jednak pewne cechy negatywne. W sprzyjających okolicznościach wykorzystuje kłamstwo i podstęp, głównie przeciw wrogom. Nie zawsze bywa w stu procentach wierny księciu i małżonce. W obu wypadkach zdarzają mu się drobne skoki w bok. Co pokarze przyszłość. Prezentuje również dość luźny stosunek do spraw religijnych. Przyjmuje chrzest, lecz nie staje się nadgorliwym chrześcijaninem. Przez całe dziesięciolecia unika spowiedzi, aż do późnej starości. Ponadto nie potrafi wyrzec się Odyna i Thora, mimo iż wybiera Chrystusa.


Powieść „Wyprawa Gniewomira” splata prawdziwe wydarzenia historyczne z literacką fikcją. Czy zdradzi Pan czytelnikom, które fragmenty odnoszą się do minionych realiów.


Wyprawa Gniewomira, podobnie jak pozostałe moje książki, zawiera notę historyczną, w której staram się oddzielić prawdę od fikcji literackiej. Prawdziwe są informacje dotyczące: poczynań Bolesława Chrobrego w wojnie z Niemcami i Czechami; opisy sytuacji politycznej w Skandynawii, Francji oraz Anglii; informacje dotyczące rekonkwisty, czyli wojny chrześcijan z muzułmanami na Półwyspie Iberyjskim. Ponadto Gniewomir spotyka się z trzema historycznymi władcami: Bolesławem Chrobrym, norweskim jarlem Erykiem Hakonarsonem oraz młodym duńskim księciem Knutem, któremu jest zmuszony złożyć przysięgę.


Oczywiście nie wszyscy zdążyli już sięgnąć po książkę. W jaki sposób chciałaby Pan zachęcić jeszcze niezdecydowanych czytelników do poznania Gniewomira?


Jarl Gniewomir to prawdziwy norweski mieszkaniec fiordów, którego los zetknął z księciem Bolesławem. Nie stroni od piwa i kobiet, lecz wie co to prawdziwa miłość oraz wierność. Dla rodziny i przyjaciół gotów jest zaryzykować wszystko. To doświadczony żeglarz oraz znamienity wojownik, mogący poradzić sobie niemal z każdym zagrożeniem. W swoich wyprawach odwiedza przeróżne miejsca i krainy. Przeżywa wiele pięknych oraz niebezpiecznych przygód. Uczestniczy w prawdziwych wydarzeniach opiewanych po dziś dzień w pieśniach i kronikach. Ponadto przeżywa rozterki moralne oraz dylematy religijnej natury. Nigdy się nie poddaje.


Warto także zapytać, czy losy Gniewomira doczekają się kontynuacji i czy ma Pan już zamysł na kolejne książki?


Trzeci tomik przygód Gniewomira jest już w zasadzie gotowy. Obecnie pracuję nad czwartym. W planach mam jeszcze napisanie piątego i szóstego, ale to w przyszłości. Jeśli pomyślnie zakończę czwartą odsłonę spowiedzi Oliego Egilssona, to może spróbuję napisać coś innego, tak dla odmiany, ale zobaczymy.


Kończąc, pozostaje  podziękować i zapytać, czego życzyć Panu na  przyszłość?


Cóż. Na pewno wielu nowych pomysłów, cierpliwości i wytrwałości w pracy pisarskiej. Nie ukrywam, że chciałbym, żeby przygody Gniewomira zainteresowały wielu czytelników; bo to od nich zależy „kariera” pisarza. To oni oceniają wartość książek. Oczywiście, rola wydawcy też jest bardzo istotna, lecz pewnie zgodzi się Pani ze mną, że najważniejsi są jednak czytelnicy. Ich dobra wola i chęć zakupienie książki. Mam też nadzieję, że kiedyś pisanie będzie dla mnie nie tylko przyjemnością wynikającą z łączenia fikcji literackiej z prawdą historyczną, lecz także zawodem zapewniającym konkretne dochody.

                               Pozdrawiam Piotr Skupnik

 

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku

Partnerzy

Subiektywnie o książkach
Dwumiesięcznik SOFA
Wydawnictwo Psychoskok
Wydawnictwo MG
Kuźnia Literacka
Zażyj Kultury
Fundacja  Polonia Union
Kulturalne rozmowy