Mariusz Jagiełło

Awatar użytkownika
Strona autora
MARIUSZ JAGIEŁŁO - ur. 19.01.1977 r. w Warszawie. Absolwent Pedagogiki w Wyższej Szkole Pedagogicznej TWP. Od kilku lat pracownik Urzędu Patentowego RP. Ma dwójkę dzieci. Publikował w „Pograniczach”, „LiTeracjach” , „Szafie”, „Debiutext”, „Desperat zine”,
„Open Polish Magazine”.


miasto jest schronieniem

od poczucia winy. obietnice, wśród gwaru ulic, są puste
niczym spojrzenia mijanych przechodniów.
w wagonach metra jestem
kolorem ubrań i kilogramami masy mięśniowej.
nie noszę dowodu tożsamości. w obcisłej koszuli

mogę odpowiadać na uśmiechy kobiet.
przymierzam palce do ich warg,
wieszam lustra na suficie, w wymyślonych sypialniach.
patrzę, jak bezkarnie czytają smsy od sąsiadów.

miasto budzi lęk. uciekam w ramiona żony,
której mąż pracuje nad zażegnaniem kryzysu.
wieczorami siada na moich włosach pozostawionych
na fotelu. przed snem opowiada
dzieciom zmyślone historie.

------------------------------------------------------------------------------------------

Człowiek z brudnopisu

Odcisnąłem twarz na zabrudzonych ścianach.
W pomieszczeniach, gdzie szept rozchodzi się
z prędkością światła. Hałas nie rozpuści makijażu.
Powypadają rzęsy i paznokcie. Nazwisko pozostanie.

W gazecie piszą o samobójcy z metra. Nic o mnie.
Leżąc na dywanie łatwiej zaczerpnąć tchu.
Kiedy wychodzę na spacer mijam ślady
- są wyznacznikiem przetrwania.

Chcę być człowiekiem
z pierwszych stron brudnopisu.

Spotykamy się w tłumie ludzi i przedmiotów
codziennego użytku . Na pół etatu,
wieczorami. W hotelowych pokojach uciekamy
przed wyznaniami.

Spojrzenie na ekranie monitora mówi więcej
niż każdy tekst pj harvey
słuchany w samotności.

----------------------------------------------------------------------------------
na płytki oddech

nawet pół litra wody nie pomaga
kiedy serce boli jest najgorzej
proszę żonę aby rzuciła monetę bo do kościoła za daleko
a nie przeżyję trzeciego ataku serca
w tym tygodniu zaznaczam w kalendarzu dni do jesieni
powinienem przetrwać
niedługo spłacimy kredyt ale nie pojedziemy na wakacje
i tak nikomu nie kupimy prezentów
dzieci nie ma a spocone ciało roztrzęsione dłonie nie zachęcają
do dalszych prób niedogrzane łóżko źle wpływa na korzonki
bezsenność zmusza do oglądania programów z czerwonym kółkiem
brzydkimi aktorkami i fatalną fabułą
za oknem
nawet w sierpniu jest szaruga smutni ludzie
przepychają się w tramwajach nie mówią przepraszam i dzień dobry
a szyny są coraz dłuższe

biała pigułka kusi
kiedy przełykam ślinę dzieją się cuda

----------------------------------------------------------------

Na trzy kroki

Pamiętam jak zgubiłeś się na bałtyckiej plaży
wtedy mogłem jeszcze wołać synu
kiedy odnalazłem cię opowiedziałeś o strachu
wymierzałeś ciosy zrozumiałem
nieobecność powinna być zawsze usprawiedliwiona

Zimę spędziliśmy w szpitalu
tłumaczyłem czym jest kod genetyczny
i dlaczego do dwóch mężczyzn mówisz tato
wieczorami przychodzili lekarze
ściskałeś mocniej rękę prosząc
abym nie odchodził dalej niż na trzy kroki

Spotykam cię pod blokiem trzy razy w miesiącu
przekonujesz że tego lata pierwszy raz kąpałeś się w morzu

----------------------------------------------------------------------------------------


intymnie

droga córeczko,
każdy krok dedykuję Tobie

nie jestem już tatą głaszczącym po plecach
w nocy słowa zawsze kieruję do ciebie
na dnie kolejnego drinka widzę kadr
z opróżnionymi szafami już nie mówię
twojej mamie jak pięknie umrzemy
przy świecach i komplecie rodzinnej porcelany

spotykamy się pauzami i żegnamy bałaganem
dobrze wiem dla kogo jutro żyć nie oceniaj
potrzeb płaczem dla ciebie zawsze będą otwarte
okna i przekreślone słowa o uczuciach
do obcych kobiet

Książki autora

Książki nie dodane

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku