„Adler to trochę taki mój alter ego” – wywiad z Martą Merriday

Obrazek artykułu
Rozmowa z Martą Merriday autorką przygodowej powieści, w której nie brak mrocznych zagadek - „Adler. Tajemnica zamku Bazina”. Autorka ma wiele cech, które posiada wykreowany przez nią bohater Adler.

„Adler. Tajemnica zamku Bazina” to pasjonująca powieść przygodowa, w której znajdziemy subtelne wątki fantastyki. Towarzysząc bohaterowi Adlerowi, czytelnicy mogą liczyć na masę przygód, możliwość zgłębiania mrocznych zagadek lasów Sussex, poznawanie nietypowej krainy zamieszkiwanej przez osobliwych mieszkańców i poszukiwanie sprawców krwawych incydentów.


Marta Merriday zdradziła, że  Adler to trochę jej alter ego. Warto to sprawdzić. Do lektury książki autorka zachęca wszystkich, którzy mają ochotę dobrze się bawić podczas czytania, totalnie oderwać się od rzeczywistości i zatracić w nowym, bogatym i intrygującym świecie.


Pani Marto, jak każdego początkującego pisarza, należy zapytać, czy zechciałaby Pani bliżej przedstawić czytelnikom swą osobę? Zdradzić, co porabia Pani na co dzień, czym się pasjonuje itp.


Najchętniej porównałabym siebie do jednego z moich ulubionych bohaterów literackich — Włóczykija. Jestem jak taki Włóczykij — tylko bez harmonijki, ale za to z dwoma magistrami. Podróżuję po świecie, piszę, czasem nawet zmuszę się do pracy najemnej. Po wyjeździe z Krakowa mieszkałam i studiowałam w Wielkiej Brytanii, następnie przeniosłam się do Bawarii. Aktualnie poniosło mnie na sam koniec świata — do Australii.


Strona autorki - www.martamerriday.com


Oczywiście, nie można także nie zapytać, jak i kiedy odczuła Pani potrzebę pisania. Jest to realizowane marzeń jeszcze z lat młodości, potrzeba chwili, czy może „plan” na dalszy rozwój w tym kierunku?


Piszę od zawsze. Chyba najbardziej wszechstronnym twórcą byłam w szkole, kiedy to nie tylko pisałam, ale również ilustrowałam i składałam moje powieści oraz zbiory opowiadań i poezji. Na stare lata zrobiłam się leniwa i teraz głównie piszę, lecz zamierzam wrócić również do rysunku. Uwielbiam książki ilustrowane przez autorów!

W wieku kilku lat zaczęłam się uczyć języka angielskiego i wtedy też powstały moje pierwsze opowiadania w tym języku. Podobnie było z językiem rosyjskim paręnaście lat później. Obecnie piszę po polsku i angielsku i w tym kierunku planuję się rozwijać.


Pani debiutancka powieść „Adler. Tajemnica zamku Bazina” ponoć jest inspirowana tajemniczym klimatem Wysp Brytyjskich, na których Pani pomieszkiwała. Czy jest tak w rzeczywistości? Jeśli tak prosimy zdradzić, co urzekło i zaintrygowało Panią w tym miejscu?


W Wielkiej Brytanii spędziłam kilka lat, początkowo mieszkając w Szkocji, później — na południu Anglii. To właśnie miejsca, takie jak surowe i bezludne góry Szkocji oraz magiczne, angielskie lasy sprawiły, że zakochałam się w świecie natury. Uwielbiam obserwować przyrodę. Dzięki mojej pracy w jednym z angielskich parków narodowych miałam okazję dotrzeć do wielu dzikich i absolutnie baśniowych zakątków. Mam nadzieję, że w „Adlerze” udało mi się ukazać choć trochę magię tych miejsc.


Fabuła powieści „Adler. Tajemnica zamku Bazina” pozwoli czytelnikom przeżyć niejedną przygodę. Towarzysząc młodemu Adlerowi, będziemy zgłębiać mroczne zagadki lasów Sussex i trafimy do nietypowej krainy zamieszkiwanej przez osobliwych mieszkańców, by poszukiwać sprawców krwawych incydentów. Skąd pomysł na tę opowieść?


Pomysł narodził się w okresie, gdy pracowałam w parku narodowym na południu Anglii. W tym czasie podobnie jak Adler, zwiedzałam zakątki Sussex i poznawałam intrygujących mieszkańców tej krainy. Dla mnie, osoby kompletnie z zewnątrz, było to jak przeniesienie się do świata z bajki. W bajkach, jak wiadomo, bohaterowie mogą być różni: trafi się piękna królewna, ale może się też zjawić wiedźma lub zły wilk. Podobnie było w rzeczywistości.


Jeśli chodzi o pierwowzór Adlera, to powstał on parę lat wcześniej, w Edynburgu, z tym że według pierwszych szkiców tej postaci był on szkockim łowcą smoków!


Główny bohater Adler to postać nietuzinkowa. Ten młody szkocki student zoologii jest także zapalonym myśliwym i członkiem elitarnego Klubu Zoologów. Nie dziwi więc, że zostanie poproszony przez tajemniczego dżentelmena o pomoc w rozwiązaniu mrocznej zagadki lasów Sussex. Czy kreowanie tej postaci i „wyposażanie” jej w kompetencje i cechy pozwalające sprostać temu zadaniu nastręczało trudności?


Absolutnie nie. Adler to trochę taki mój alter ego. Gdybym była chłopakiem, pewnie byłabym jak on! Znam Edynburg i góry Szkocji, które są jego ojczystymi stronami. Podobnie jak on, stopniowo poznawałam magiczną krainę, jaką jest Sussex. Jak Adlera, interesuje mnie świat zwierząt. Mała różnica między nami: Adler jest myśliwym, a raczej — kłusownikiem, ja natomiast wolę sobie postrzelać na strzelnicy.


Nie wszyscy czytelnicy muszą wiedzieć, że historyczne hrabstwo Sussex naprawdę znajduje się w Anglii, a na jego terenie wieloletnie lasy ze swymi tajemnicami. Literacka fikcja pozwala tworzyć dowolne historie, więc może to jedynie tło dla fabuły? Proszę zdradzić, ile w tej opowieści jest odwołań do istniejących realiów, ile rozbudowanej, obrazowej fikcji, a ile fantastyki?


Do pisania inspirują mnie miejsca, postaci natomiast przeważnie tworzę zupełnie z głowy (mam już w tej mojej głowie spory tłok, bo stale nawiedzają mnie nowe pomysły na kolejnych bohaterów). Wracając do miejsc, moją fikcję bazuję dość mocno na realiach, elementy fantastyczne są raczej subtelne. Przykładowo, głównym miejscem akcji pierwszego tomu przygód Adlera jest angielskie miasteczko Pelham. Choć nazwa jest zmyślona, samo miasteczko ma swój odpowiednik w rzeczywistości, znajdujący się w tym samym punkcie na mapie. To był pierwowzór Pelham, są tam nawet ruiny zamku! Jako autor wprowadziłam do niego nowych mieszkańców, zmieniłam nazwę głównego pubu na High Street, tu i tam zasadziłam więcej drzew oraz ubarwiłam historię tego miejsca wieloma anegdotami.


Ponieważ akcja książki oferuje masę wrażeń, proszę powiedzieć jakim grupom czytelników można ją polecać? Fanom przygody, miłośnikom mrocznych tajemnic i śledzenia sprawców krwawych incydentów lub lubiącym „delikatną” fantastykę. A może wszystkim, którzy chcieliby przeżyć niezapomniane chwile?


Powieść polecam absolutnie wszystkim, którzy mają ochotę dobrze się bawić podczas czytania, totalnie oderwać się od rzeczywistości i zatracić w nowym, bogatym i intrygującym świecie. Takie wrażenia, mam nadzieję, oferuje „Adler”.


Zbyt wielu szczegółów nie warto zdradzać, ale skoro książka jest już dostępna, proszę powiedzieć, w jaki sposób Pani chciałby zachęcić czytelników do lektury?


Jeśli macie ochotę na dobrą przygodę ze sporą dawką humoru, Adler jest bohaterem, którego powinniście poznać. Tacy jak on przyciągają przygody, a ich losy zawsze splatają się z losami innych, równie nietuzinkowych postaci.


Warto także zapytać, czy ma Pani w planach kolejne publikacje? Może jest już jakiś zamysł?


W planach są kolejne powieści. Chciałabym kontynuować serię o przygodach Adlera i jego przyjaciół, zaczęłam już pisać drugi tom cyklu.

Pracuję również nad nową serią fantastyczno-przygodową o chłopakach z norymberskiej gildii strzelców. Ta opowieść została zainspirowana moim życiem w Bawarii oraz doświadczeniami z członkostwa w niemieckim klubie strzeleckim.


Kończąc, należy podziękować za udzielone odpowiedzi oraz zapytać czego życzyć na przyszłość?


Proszę życzyć mi wielu interesujących podróży, bo nowe miejsca zawsze inspirują mnie do kolejnych opowieści. Dziękuję serdecznie za rozmowę. 

Od 2 do 10000 znaków

Znajdź nas na Facebooku